MOJA PÓŁKA Na Lucka, jednego z protagonistów „Ludzi czerwonego słońca”, natknąć się można było przy drodze, polegującego gdzieś na podwórku czy w rowie.
„W takich momentach, gdy czuł ziemię pod plecami, rozmarzał się, tracił siły, szybował do nieba. Był w raju”.
– Jak można się takim urodzić? – pytał go kierownik zlewni, do której oddawał zwiezione z całej wsi mleko. – Można – odpowiadał Lucek. – Jak można być tak głupim? – drążył temat kierownik. – Można. – Nikt tu nie jest taki głupi jak ty – wyrokował kierownik. – Ty jesteś.
Takie rozmowy prowadzili ze sobą codziennie. Powtarzały się te same pytania, powtarzały też te same uderzenia w twarz, pozostawiane bez odpowiedzi. Kierownika zlewni męczyło, widać, wciąż to samo, w nieskończoność więc pytał: „Dlaczego ty taki głupi jesteś? Śpisz z kobyłami czy co? Dlaczego taki dziwny jesteś? Nie można patrzeć na ciebie”.
Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
