Trump wraca z Pekinu. Stabilizacja bez przełomu
  • Maria KądzielskaAutor:Maria Kądzielska

Trump wraca z Pekinu. Stabilizacja bez przełomu

Dodano: 
Przywódca Chin Xi Jinping i prezydent USA Donald Trump
Przywódca Chin Xi Jinping i prezydent USA Donald Trump Źródło: Wikimedia Commons / Daniel Torok
Teraz Azja II Dwa dni rozmów, kilka konkretnych zobowiązań i sporo niedopowiedzeń. Po szczycie Trumpa i Xi pozostaje pytanie, czy to początek uspokojenia relacji, czy tylko pauza przed kolejną rundą sporów.

Donald Trump i Xi Jinping spotkali się w Pekinie 14 i 15 maja. To pierwsza wizyta urzędującego prezydenta USA w Chinach od 2017 roku. Ceremonię przygotowano z rozmachem: salwy honorowe, dopracowana choreografia, wielokrotnie powtarzane hasło o „strategicznej stabilności”.

Już w weekend po szczycie okazało się, że żadnego wspólnego komunikatu nie ma. Każda ze stron przedstawiła własną wersję ustaleń. Biały Dom w opublikowanym 17 maja zestawieniu pisze o historycznym porozumieniu i konsensusie. Chińskie Ministerstwo Handlu mówi o wynikach wstępnych. Nie podaje terminów, wolumenów ani wartości.

Co ustalono?

Najbardziej konkretnym efektem rozmów są dwa nowe mechanizmy. Powołano U.S.-China Board of Trade (Amerykańsko-Chińska Izba Handlowa) oraz U.S.-China Board of Investment (Amerykańsko-Chińska Rada Inwestycyjna). Według strony amerykańskiej pierwszy z nich ma zarządzać handlem w obszarze towarów niewrażliwych. Drugi ma służyć jako forum rozmów rządowych o inwestycjach. Pekin opisuje te ciała jako rady handlu i inwestycji. Mówi też o rozmowach o obniżkach ceł na wybrane produkty, „w zasadzie" na porównywalną skalę.

Drugim filarem są zakupy. To stały element szczytów USA-Chiny, choć tym razem na mniejszą skalę niż w 2017 roku. Biały Dom poinformował, że Chiny zatwierdziły zakup 200 samolotów Boeinga dla swoich linii lotniczych. Pekin zobowiązał się też do kupowania co najmniej 17 mld dolarów rocznie amerykańskich produktów rolnych w latach 2026-2028. Rok 2026 ma zostać rozliczony proporcjonalnie. Te zobowiązania nie obejmują wcześniejszych ustaleń w sprawie soi z października 2025 roku.

Chińskie ministerstwo potwierdziło, że uzgodniono warunki zakupu samolotów oraz amerykańskie gwarancje dostaw silników i części. Zastrzegło jednak, że szczegóły są wciąż dopracowywane. To istotne, bo właśnie na poziomie szczegółów rozstrzyga się różnica między kontraktem a deklaracją polityczną.

W rolnictwie wracają też bariery pozataryfowe. Pekin zapowiedział, że pomoże rozwiązać amerykańskie problemy z rejestracją zakładów wołowych i eksportem drobiu z części stanów. Waszyngton ma z kolei zająć się sprawami, które od lat podnosi Pekin. Chodzi o automatyczne zatrzymania chińskich produktów mlecznych i rybnych, dopuszczenie eksportu bonsai w podłożu oraz uznanie stref wolnych od ptasiej grypy w prowincji Szantung.

Same liczby pokazują, jak bardzo polityka zmieniła handel. Zobowiązanie na 17 mld dolarów rocznie razem z soją mogłoby podnieść amerykański eksport rolny do Chin do 28-30 mld dolarów rocznie. To wciąż mniej niż 38 mld w szczytowym 2022 roku, ale znacznie więcej niż około 8 mld w 2025 roku. Aby tę kwotę osiągnąć, Pekin musiałby zwiększyć zakupy nie tylko soi, lecz także pszenicy, pasz i mięsa. Część tych zamówień zostałaby odebrana dotychczasowym dostawcom, przede wszystkim Brazylii.

Metale krytyczne: obietnica bez szczegółów

W komunikacie Białego Domu znalazł się punkt, który dotyka bezpieczeństwa narodowego, a nie tylko handlu. Chiny mają „odnieść się" do amerykańskich obaw o niedobory metali krytycznych i ziem rzadkich. Wymieniono itr, skand, neodym i ind. Wspomniano też o ograniczeniach w sprzedaży technologii i sprzętu do przetwarzania ziem rzadkich.

Amerykańskie podsumowanie z 17 maja jest jednak ostrożniejsze niż zapowiedzi z jesieni 2025 roku. Wynika z niego, że chiński system kontroli eksportu zostaje w mocy. Pekin wprowadził te kontrole w kwietniu 2025 roku jako odpowiedź na cła z „Liberation Day”. Procedura licencyjna nadal ogranicza dostawy do branż wrażliwych, takich jak lotnictwo i zaawansowana elektronika.

Dobrze widać to na przykładzie indu. Znajduje się on na chińskiej liście kontroli od lutego 2025 roku. W ciągu czternastu miesięcy globalny eksport indu spadł o około dwie trzecie. Eksport do Stanów Zjednoczonych zmniejszył się o 77 procent. Ind jest wykorzystywany w fotonice i infrastrukturze przesyłu danych.

Iran, Ormuz i Korea Północna

Biały Dom przekazał, że obaj liderzy uznali, iż Iran nie może mieć broni nuklearnej. Wezwali do otwarcia cieśniny Ormuz i sprzeciwili się pobieraniu opłat za przepływ. W tym samym dokumencie znalazła się deklaracja o wspólnym celu denuklearyzacji Korei Północnej. W sprawie wojny z Iranem nie padły żadne konkretne ustalenia operacyjne. Rynki zareagowały spokojnie, a juan lekko osłabł.

W oficjalnych podsumowaniach Białego Domu Tajwan się nie pojawia. Tymczasem to właśnie ta sprawa pozostaje najtrudniejszym punktem w relacjach.

Po powrocie z Pekinu Trump powiedział, że nie zdecydował jeszcze, czy zatwierdzi kolejny pakiet uzbrojenia dla Tajwanu. Jego szacowana wartość sięga 14 mld dolarów. Prezydent ujawnił też, że Xi pytał go wprost, czy USA będą bronić wyspy w razie ataku. Trump odpowiedzi nie udzielił. Stwierdził, że „nie rozmawia o tym”. Wspomniał również, że rozważa rozmowę z prezydentem Tajwanu Lai Ching-te. Taka rozmowa byłaby pierwszą tego rodzaju od 1979 roku.

Tajpej zareagowało szybko. Lai napisał, że Tajwan „nie zostanie poświęcony ani wymieniony", a sprzedaż uzbrojenia opiera się na amerykańskim prawie. Część tajwańskich analityków przewiduje, że Trump odłoży decyzję o nowym pakiecie do planowanej wizyty Xi w Stanach Zjednoczonych.

Co dalej?

Powtarza się jedna ocena szczytu: stabilizacja bez wielkiego porozumienia. Sam fakt rozmowy i obniżenie temperatury można uznać za korzyść. Lista konkretów jest jednak skromniejsza, niż zapowiadano przed wizytą. Już w trakcie przygotowań z otoczenia Białego Domu płynęły sygnały, że nie ma presji, by przywieźć z Pekinu wielki pakiet ustaleń. Chodziło raczej o pokazanie, że obie strony potrafią rozmawiać i ustawiać bariery ochronne, mimo że dysponują narzędziami eskalacji.

Po szczycie w Pekinie wniosek nasuwa się prosty. Mechanizmy zostały zaplanowane, dokumenty istnieją, ale szczegóły dopiero powstają. O tym, czy Board of Trade stanie się realnym narzędziem łagodzenia napięć, zdecydują kolejne miesiące, a nie dwa dni ceremonii. O tym, czy „strategiczna stabilność" znaczy coś więcej niż hasło, rozstrzygną dwie sprawy. Pierwsza: czy Pekin rzeczywiście poluzuje ograniczenia w eksporcie metali krytycznych. Druga: jaką decyzję Trump podejmie w sprawie uzbrojenia dla Tajwanu.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także