W piątek do bazy lotnictwa w Łasku przybędą pierwsze egzemplarze amerykańskich myśliwców F-35. Łącznie Polska kupiła 32 takie maszyny. Kontrakt, podpisany przez poprzedniego ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, jest wart blisko 5 mld dolarów. Prezentacja polskiego "Husarza" odbyła się pod koniec sierpnia 2024 roku.
F-35 to wszechstronny myśliwiec piątej generacji zdolny współpracować z innymi maszynami tego typu, a także z dronami, rakietami i czołgami. Oprócz samych myśliwców umowa obejmuje zapasowe silniki, symulatory misji, wsparcie eksploatacji oraz szkolenie pilotów i obsługi naziemnej.
– To są pierwsze F-35 na wschodniej flance NATO. To pokazuje, jak ważne są relacje polsko-amerykańskie, jak ważne są relacje transatlantyckie, jak ważne są inwestycje [...]. To pokazuje, jak ważnym dzisiaj partnerem strategicznym, najlepszym sojusznikiem w Europie dla Stanów Zjednoczonych jest Polska – powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Kosiniak-Kamysz uderza w Błaszczaka
Minister przekazał, że oficjalne zaprezentowanie myśliwców odbędzie się 12 czerwca. Jednak już od dzisiaj można mówić o "realnej obecności" maszyn w Polsce. Kosiniak-Kamysz odniósł się także do głosów polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy przypominają, że bez decyzji poprzedniego rządu, F-35 nie byłoby w Polsce. Jak stwierdził, gdyby nie jego decyzje, myśliwce nie miałby gdzie stacjonować.
– Nie miałyby gdzie stacjonować F-35 zakupione przez mojego poprzednika, gdybym nie zmodernizował bazy w Łasku i nie zainwestował tam miliardów, a decyzja o zakupie sprzętu, uzbrojenia do F-35 za 6 miliardów złotych została przeze mnie podjęta – stwierdził i dodał, że "każdy dołożył cegiełkę do tego dzisiejszego sukcesu".
Czytaj też:
Kto "naprawdę" załatwił amerykańskich żołnierzy? Oto, co usłyszeli widzowie TVP InfoCzytaj też:
"Widział ktoś choćby tweeta Tuska?". Fala komentarzy po decyzji Trumpa
