Mechanizm praworządności Unii Europejskiej i aktywizm Komisji Europejskiej w tym zakresie są przedstawiane jako narzędzia ochrony pieniędzy podatników. Węgry Viktora Orbána straciły dostęp do 18 mld euro (a nawet 35 mld, jeśli liczyć styczniową decyzję KE o odrzuceniu wniosku Wegier o wypłatę transzy z kredytu SAFE) – uzasadnieniem była rzekoma korupcja i nepotyzm, a tylko mniej oficjalnie m.in. „obawy o prawa osób LGBTIQ”.
Tymczasem Hiszpania socjalisty Pedra Sáncheza, rządzącego już trzeci rok z rzędu bez uchwalonego budżetu, którego gabinet jest podtrzymywany przy władzy przez katalońskich i baskijskich separatystów za cenę różnorakich ustępstw, zdaje się mieć nieporównywalnie większe problemy z korupcją po ośmiu latach u władzy, niż miał węgierski Fidesz po 16 latach. Jednak Sánchez popiera masową imigrację, centralizację Europy oraz agendę gender i dlatego fundusze unijne przyznane Madrytowi nie były i nie są zagrożone. Tymczasem w samej Hiszpanii rok 2025 okrzyknięto annus horribilis Pedra Sáncheza.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
