Po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę przez Rosję francuskie elity polityczne z aprobatą przyjęły deklaracje Berlina o zwiększeniu zaangażowania w kwestie bezpieczeństwa i obronności. Dziś jednak w Paryżu coraz częściej pojawiają się sygnały świadczące o rosnącym niepokoju. Jak zauważa korespondentka "Frankfurter Allgemeine Zeitung" we Francji, Michaela Weigel, niemiecki wzrost znaczenia militarnego przestaje być postrzegany jako wzmocnienie Europy, a zaczyna budzić obawy o zachwianie równowagi między najważniejszymi państwami Unii.
Istotnym momentem okazała się decyzja Niemiec o opuszczeniu programu budowy myśliwca nowej generacji FCAS, rozwijanego wspólnie z Francją i Hiszpanią. Według Weigel po tej decyzji coraz silniejsze stało się we Francji przekonanie, że "Niemcy wprawdzie roszczą sobie prawo do przejęcia odpowiedzialności w Europie, ale nie chcą jej sprawować na równi z europejskimi partnerami". Dziennikarka dodaje również: "Dawne obawy przed niemiecką dominacją w Europie wracają".
Spór francusko-niemiecki o przemysł zbrojeniowy
Atmosferę nieufności dodatkowo pogłębiły doniesienia o inicjatywie ośmiu niemieckich firm zbrojeniowych, które planują samodzielne opracowanie myśliwca szóstej generacji. W Paryżu odebrano to jako dowód na to, że Berlin coraz wyraźniej stawia na własne interesy, nawet kosztem wspólnych europejskich projektów. Weigel zwraca uwagę, że koncepcja nowego programu krajowego została przedstawiona niemal natychmiast po zakończeniu współpracy z francuskim Dassaultem.
Jak podkreśla autorka, przedmiotem sporów nie są już wyłącznie niemieckie zakupy sprzętu wojskowego w Stanach Zjednoczonych. Coraz większe znaczenie mają obawy związane z dynamicznym rozwojem niemieckiego sektora zbrojeniowego. "Od teraz obawy dotyczą też dominacji niemieckiego przemysłu zbrojeniowego w Europie" – wskazuje Weigel.
Krytyka strategii Berlina
Wątpliwości zgłaszają również przedstawiciele francuskich sił zbrojnych. Szef sztabu generalnego Francji, generał Fabien Mandon, podczas wystąpienia w Senacie stwierdził, że "to bardzo niepokojące, iż Francja nie została wspomniana w nowej strategii wojskowej Niemiec".
Kontrowersje budzi również deklarowany przez Berlin cel uczynienia Bundeswehry najsilniejszą armią konwencjonalną w Europie.
Niemcy systematycznie zwiększają nakłady na obronność. Jak zauważa Weigel, "Niemcy w najbliższych latach zainwestują trzy razy więcej w sektor zbrojeń konwencjonalnych". Francja znajduje się przy tym w coraz trudniejszym położeniu konkurencyjnym. Według autorki "nie może też konkurować nawet z Polską, która przeznacza 4,5 procent swojego PKB na wydatki obronne".
Czytaj też:
Rewolucyjne zmiany w Niemczech. Mężczyźni wyjadą tylko za zgodą armiiCzytaj też:
Główny strateg Pentagonu chwali Niemcy. "Kierunek NATO 3.0."
