W komunikacie opublikowanym na stronie Prokuratury Krajowej czytamy, że "w toku śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu zgromadzono dowody dostatecznie uzasadniające podejrzenie popełnienia przez Michała Wosia przestępstwa polegającego na przekroczeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków jako funkcjonariusz publiczny – sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości". Polityk PiS odpowiadał w resorcie za sprawy dotyczące Służby Więziennej oraz Inspektoratu Wewnętrznego Służby Więziennej. Chodziło m.in. o podpisywanie decyzji i postanowień administracyjnych, a także wewnętrznych aktów normatywnych dotyczących Służby Więziennej.
"Jeżeli podejrzany czterokrotnie nie stawia się na wezwania prokuratury i utrudnia prowadzenie postępowania, państwo ma obowiązek reagować zgodnie z przepisami. I to się dzieje. (...) Dlatego skierowałem do Marszałka Sejmu wniosek o wyrażenie zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie posła M. Wosia" – przekazał za pośrednictwem platformy X minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek.
Woś: Żurek z Tuskiem wolą spektakl
"Prokuratura Tuska i rzecznik Adamiak (ta od kwitów na białoruskiego noblistę Alesia Bialackiego) po raz kolejny KŁAMIĄ. Sprawa dotyczy decyzji o awansowaniu podpułkownika na pułkownika Służby Więziennej. To jest to samo postępowanie, w którym prokuratura chce doprowadzić w kajdankach również Patryka Jakiego. W tej politycznej sprawie ZRZEKŁEM SIĘ IMMUNITETU" – przypomniał Michał Woś. Zrzeczenie się immunitetu formalnego nie oznacza jeszcze automatycznej zgody na zatrzymanie parlamentarzysty.
"Pierwsze wezwanie wyznaczono na 28 maja. Odebrałem je w kodeksowym terminie 29 maja. Co znamienne, wcześniej o sprawie poinformowano media. Następnie otrzymałem wezwania od razu na trzy terminy: 30 czerwca, 6 lipca i 14 lipca. Po ich odebraniu złożyłem – zgodnie z Kodeksem postępowania karnego – wniosek o przeprowadzenie czynności na Śląsku albo w Warszawie. Do czasu rozpoznania tego wniosku oczekiwałem na decyzję prokuratury. Odmowę otrzymałem DZISIAJ, czyli w dniu w którym prokuratura poinformowała o chęci doprowadzenia mnie w kajdanach" – wskazał były wiceminister sprawiedliwości.
"Nie odmówiłem przyjęcia żadnego pisma od Policji. Nie mam również wiedzy o jakichkolwiek telefonach od prokuratora. W międzyczasie skierowałem do prokuratury PIĘĆ (!) PISM, w których informuję, że zależy mi na jak najszybszym rozstrzygnięciu tej sprawy przez sąd, bo nawet polityczna Iustitia nie utrzyma takich bzdetów w mocy. A jak utrzyma to się ośmieszy" – stwierdził polityk PiS.
"Ale Żurek z Tuskiem wolą spektakl, bo ciężko im przykryć innymi sprawami aferę Kacprzyka, upadek NFZ, ceny paliw czy gigantyczne zadłużanie Polski. Za polityczne wykorzystywanie prokuratury, niszczenie państwa i szykanowanie przeciwników politycznych odpowiedzą. Jestem przekonany, że stanie się to wcześniej, niż wielu z nich zakłada" – oznajmił.
Czytaj też:
Jaki punktuje absurdy wniosku Żurka. "Jeden z najgłupszych w historii III RP"
