Sikorski ujawnia: Rosjanie proponowali podział wpływów na Ukrainie

Sikorski ujawnia: Rosjanie proponowali podział wpływów na Ukrainie

Dodano: 
Radosław Sikorski, szef MSZ
Radosław Sikorski, szef MSZ Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Radosław Sikorski otrzymał oficjalne pismo od wiceprzewodniczącego rosyjskiej Dumy Państwowej dotyczące podziału wpływów na Ukrainie.

Temat pojawił się podczas rozmowy w programie "Poranny ring". Prowadząca przypomniała głośną wypowiedź Sikorskiego z 2014 roku. Polityk mówił wówczas o rosyjskich sugestiach dotyczących podziału Ukrainy. Później prostował swoją wypowiedź. Teraz wyjaśnił, że pomylił się w kwestii miejsca, w którym miały paść słowa Władimira Putina.

– Nie, pomyliłem się wtedy co do miejsca. To było nie w Moskwie, tylko w Sopocie. Putin robił aluzje do tego, że Lwów to polskie miasto – powiedział Sikorski.

Sikorski mówi o oficjalnym piśmie z Rosji

Minister spraw zagranicznych przekonuje jednak, że sprawa nie ograniczała się do nieformalnych sugestii ze strony rosyjskiego przywódcy. Jak ujawnił, do polskich władz miało trafić oficjalne pismo od jednego z najważniejszych przedstawicieli rosyjskiej Dumy Państwowej. – I przypominam, że dostałem wtedy oficjalne pismo od wiceprzewodniczącego Dumy Państwowej, żeby się podzielić wpływami w Ukrainie i to pismo prezentowałem Radzie Ministrów, więc to są fakty – powiedział szef MSZ.

Według przedstawionej relacji dokument trafił do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w marcu 2014 roku. Jego autorem miał być wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Państwowej.

"Zawsze trzeba próbować"

Sikorski odniósł się również do prowadzonej przed laty polityki wobec Moskwy. Jego zdaniem podejmowanie prób normalizacji stosunków z Rosją nie było samo w sobie błędem. Zaznaczył jednak, że rozmowom powinny towarzyszyć wzmacnianie własnego bezpieczeństwa i świadomość, że próba poprawy relacji może zakończyć się niepowodzeniem.

– A to, że cały Zachód, w tym Polska, próbował znormalizować stosunki z Rosją, pchnąć Rosję na bardziej europejskie tory, to uważam, była słuszna polityka. Bo zawsze trzeba próbować, jednocześnie zbrojąc się, jednocześnie wiedząc, że szanse są niewielkie. Więc ja nie obwiniam Waszczykowskiego, że on też próbował – stwierdził minister.

Szef polskiej dyplomacji skrytykował jednocześnie narrację, zgodnie z którą sam fakt prowadzenia rozmów z nieprzyjaznym państwem miałby być dowodem politycznej porażki. – Obwiniam tą durną propagandę, że każdy kontakt z krajem nieprzyjaznym, to jest kompromitacja – powiedział Sikorski.

Według relacji ministra rosyjskie sugestie dotyczące przyszłości Ukrainy miały więc przybierać zarówno formę aluzji ze strony Władimira Putina, jak i oficjalnej korespondencji skierowanej do polskich władz.

Czytaj też:
"Winni nigdy nie są nacjonaliści". Sikorski reaguje na słowa prezydenckiego ministra

Źródło: se.pl / "Poranny ring"
Czytaj także