W rozmowie na kanale Rymanowski Live były premier stwierdził, że część polityków PiS realizuje „ukartowaną strategię wypchnięcia prezesa”, wykorzystując jego wcześniejsze deklaracje dotyczące rezygnacji po ewentualnej porażce wyborczej.
"Na koniec przyjdą po jego głowę"
– Niestety w wielu miejscach pan prezes podkreślał, że w przypadku przegranych wyborów on ustąpi. Natychmiast ustąpi. Powiedział to na bardzo wielu forach. W związku z tym ta grupa, jak to się mówi, maślarzy, postanowiła rzeczywiście przejąć partię, ponieważ w ich interesie jest to, żeby ta partia była nawet mała – powiedział Morawiecki.
Były premier przekonywał, że część polityków chce przejąć kontrolę nad ugrupowaniem i jego finansami. – To oni doprowadzą do wypchnięcia części posłów Prawa i Sprawiedliwości z Sejmu, gdyż w ich własnym interesie jest przejąć partię, przejąć pieniądze partii. Będą chcieli wypchnąć prezesa, powołując się na jego własne słowa – stwierdził.
Pytany przez Bogdana Rymanowskiego, czy w PiS dochodzi do „zamachu na prezesa”, odpowiedział: – W jakimś sensie tak. Można powiedzieć, że to jest ukartowana strategia wypchnięcia prezesa, ponieważ na koniec przyjdą po jego głowę, teraz wypchnęli mnie.
"Przestrzegałem go wielokrotnie: nie ruszaj tego"
Były premier przywołał w rozmowie również kulisy swojej współpracy z prezesem Jarosławem Kaczyńskim próbując udowodnić, że nie zawsze zgadzał się z jego decyzjami. Wrócił m.in. do wydarzeń związanych z zaostrzeniem prawa aborcyjnego. Morawiecki podkreślił, że sprzeciwiał się zmianom. – Ja jako przeciwnik aborcji byłem wtedy zdania, że ta zmiana doprowadzi do katastrofy w tym sensie, że nastąpi tąpnięcie sondażowe. I niestety miałem rację, bo trzeba było się trzymać tego kompromisu – stwierdził.
– Przestrzegałem go wielokrotnie: nie ruszaj tego. On po fakcie już wiele razy przyznawał mi rację, że trzeba było pozostać przy kompromisie – dodał.
Powstanie nowa partia
W tej samej rozmowie Mateusz Morawiecki potwierdził, że środowisko skupione wokół stowarzyszenia Rozwój Plus założy własną partię polityczną. – Teraz, kiedy nasze członkostwo jest martwe, czyli zostaliśmy usunięci całkowicie z Prawa i Sprawiedliwości, to mogę powiedzieć, że rzeczywiście taką partię założymy – powiedział. Dodał, że ugrupowanie ma powstać najpóźniej do 15 października.
Były premier podkreślił jednocześnie, że jego środowisko próbowało uniknąć rozłamu. – Przecież my nawet jeszcze nie zaczęliśmy na dobrą sprawę naszej drogi politycznej, bo do końca o tę jedność walczyliśmy – stwierdził. – Nie ma żadnych wątpliwości. Nawet dzisiejsze słowa prawej ręki prezesa, czyli rzecznika dyscypliny, podkreśliły, że nasze członkostwo jest martwe i że właściwie od samego początku kierownictwo dążyło do tego, żeby nas wypchnąć – stwierdził.
Czytaj też:
"Do końca walczyliśmy o jedność". Były premier potwierdził spekulacje Czytaj też:
"Widzę bardzo dużą szansę". Polityk o współpracy PiS z Morawieckim
