Jednym z głównych istotnych tematów politycznych jest w ostatnich dniach bardzo kontrowersyjna kandydatura na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Mianowicie Maciej Berek, który do wtorku był ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, odszedł z zajmowanego stanowiska.
Bliski współpracownik Tuska ma być sędzią TK
Premier, informując o tej decyzji, określił go jako swoją "prawą rękę". To właśnie on ma zostać kandydatem na sędziego TK. Donald Tusk uzasadniał wcześniej, że nie zna osoby lepiej przygotowanej do pomocy w rozwiązaniu problemów związanych z funkcjonowaniem Trybunału.
Politycy opozycji, w szczególności Prawa i Sprawiedliwości, zwracają uwagę, że obecny obóz rządzący mocno krytykował ich nominacje na stanowiska w TK jako polityczne, a teraz sam nominuje bardzo bliskiego współpracownika premiera i twierdzi, że nie wszystko jest w porządku. To jednak nie jedyny zarzut wobec tej kandydatury.
Maciej Berek nie spełnia wymogów formalnych?
Jak się bowiem okazuje, Berek nie spełnia wymogów formalnych na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Zwrócił na to uwagę były wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.
"Maciej Berek, prawa ręka Tuska i kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, może okazać się ręką mocno lewą. I nie chodzi o jego skrajne upolitycznienie – to tylko splunięcie w twarz wszystkim, którzy znowu uwierzyli Tuskowi. Chodzi o spełnienie wymogów ustawowych. Art. 30 § 1 pkt 8 ustawy o SN wymaga, aby kandydat do TK «przez co najmniej 10 lat wykonywał w Polsce zawód […] radcy prawnego». Sam wpis na listę radców nie wystarcza. Z jego życiorysu wynika, że od końca funkcji prezesa RCL w listopadzie 2015 r. do wejścia do rządu Tuska w grudniu 2023 r., czyli w okresie, w którym miał realnie wykonywać zawód radcy, minęło tylko 8 lat. Praca legislatora Kancelarii Senatu, dyrektora w NIK, prezesa RCL, sekretarza RM czy dyrektora generalnego BRPO, nie jest wymieniona w przepisach i nie daje wymaganego stażu. Wiem, że Tusk stosuje prawo tak jak je rozumie, ale chyba nie jest trudno zrozumieć, że Berkowi brakuje wymaganych ustawą 2 lat radcowskiego stażu. No chyba że oficjalny życiorys Berka jest niepełny, ale wtedy warto uzupełnić. To w końcu aż dwa lata «radcowskiej przerwy»…" – napisał Warchoł.
Czytaj też:
"To się nadaje do leczenia". Czarnek uderza w Berka Czytaj też:
Sobkowiak-Czarnecka o Berku: Świetny specjalista, zawsze z boku od polityki
