Premier Donald Tusk podczas wydarzenia "Campus Polska Przyszłości" w Olsztynie, został zapytany o największy sukces i porażkę swojego rządu.
Szef rządu przyznał, że bardzo martwi go tempo rozliczeń.
Dodał, że gdzieś "metą, celem politycznym" powinno być "wygaszenie tych najbardziej gorących konfliktów między ludźmi".
– Ale żeby to się stało możliwe, potrzebne jest uczciwe, głębokie rozliczenie zła. I czy to jest zło pisowskie, po naszej stronie też się zdarza. Musimy pokazać, że jesteśmy gotowi to rozliczyć – mówił.
Donald Tusk ocenił przy tym, że szybkie rozliczenia nie są możliwe "bez łamania takich absolutnie fundamentalnych praw człowieka". Przekonywał, że nie może "wsadzić kogoś do więzienia", bez właściwej ścieżki uwzględniającej prokuraturę i sądy.
– Cały ten proces – i on często trwa bardzo długo – czasami jest sabotowany przez niektórych urzędników. Niektórzy tęsknią za czasami pisowskimi i myślą sobie "przeczekam, nic nie zrobię". Tak, taka jest prawda, w takich warunkach pracuję, ale tutaj mam poczucie porażki – powiedział.
Rząd obiecywał rozliczenia
W umowie koalicyjnej podpisanej przez liderów KO, PSL, Polski 2050 i Nowej Lewicy, oddzielną część poświęcono rozliczeniom rządu PiS. Obiecywano, że obecna koalicja rządowa doprowadzi do rozliczenia przez prokuraturę i sądy winnych: przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, sprzeniewierzenia środków publicznych na cele partyjne i osobiste, nepotyzmu w instytucjach publicznych i spółkach Skarbu Państwa oraz korupcji politycznej. Na tym nie koniec. Za swoje działania odpowiedzieć mają również osoby, które zorganizowały "system siania nienawiści" w mediach rządowych i innych środkach masowej komunikacji, wykorzystywały środki i instytucje publiczne do wpływania na wyborcze decyzje społeczeństwa oraz te, które dopuściły się fałszerstw dokumentów i fałszerstw urzędniczych.
Czytaj też:
Czarnek zapowiada rozliczenia. "Napisali na siebie już akty oskarżenia" Czytaj też:
"Nie mają prawa". Bosak uderza w Morawieckiego i Kaczyńskiego
