We wtorek, 15 września Andrzej Poczobut wrócił z terytorium Białorusi do Polski. Przed godz. 10:00 stawił się na granicy, a około godzinę później przekroczył przejście w Kuźnicy (woj. podlaskie) – przekazała "Gazeta Wyborcza".
Poczobut spędził na Białorusi tydzień. Dziennikarz spotkał się z rodziną, w tym z ojcem, a także z przyjaciółmi i współpracownikami ze Związku Polaków na Białorusi. Odwiedził m.in. Grodno (z którego pochodzi), Mińsk, Wołkowysk i Kobryń. Wizyta przebiegła bez zakłóceń. Działacz mniejszości polskiej na Białorusi relacjonował ją w swoich mediach społecznościowych.
"W Grodnie najbardziej brakuje znajomych, których dziś łatwiej spotkać w Białymstoku czy Wilnie. Nigdy wcześniej nie mogłem przejść przez centrum i nie zobaczyć znajomej twarzy. Teraz to jest codzienność. Kiedy spotkałem na pl. Sowieckim znajomego patrzył na mnie jak na UFO" – mogliśmy przeczytać w jednym z jego wpisów na platformie X.
Przed godz. 12:00 zamieścił w sieci krótkie nagranie z punktu granicznego. "Już na terenie Najjaśniejszej" – napisał.
Teraz Poczobut uda się do Stanów Zjednoczonych oraz Kanady, gdzie spotka się z politykami i działaczami Polonii. Zamierza też skupić się na dokończeniu pisania książki o swoich więziennych przeżyciach, którą wyda wydawnictwo Agora.
Wolność po pięciu latach za kratkami
W kwietniu br. Andrzej Poczobut został zwolniony z kolonii karnej na Białorusi, gdzie spędził ostatnie pięć lat. Był oskarżony m.in. o "podżeganie do nienawiści", nawoływanie do sankcji oraz działania, którym przypisano znamiona "rehabilitacji nazizmu" (chodziło o publikowanie artykułów historycznych, m.in. o Żołnierzach Wyklętych).
Poczobut zapowiadał powrót na Białoruś praktycznie od chwili odzyskania wolności. – Jadę wspierać działalność Związku Polaków na Białorusi. Ci ludzie potrzebują mojej obecności – mówił.
Czytaj też:
Prezes PiS: Ten dzień mógł nastąpić już wiele miesięcy temu
