"Uwaga. W związku z uderzeniami wykonywanymi przez Federację Rosyjską za pomocą odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej" – poinformowało tuż przed godziną 7:00 rano Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
"Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ, poprzez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego, uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji. Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości" – podano.
Rosja atakuje Ukrainę. Polska poderwała myśliwce
Wojsko podkreśliło, że działania mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie przestrzeni powietrznej oraz jej ochronę, zwłaszcza w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów.
Dowództwo oświadczyło, że monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji.
Tuż po godz. 8:00 armia poinformowała o zakończeniu operacji podając, że nie zarejestrowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP.
Alert RCB odwołany
Wcześniej Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do mieszkańców województwa lubelskiego i podkarpackiego alert o treści: "UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów".
Alert obowiązywał przez 45 minut, po czym został odwołany. "UWAGA! Zakończył się atak powietrzny na Ukrainę. Brak zagrożenia na terenie Polski" – poinformowało RCB.
Co robić, gdy słychać syreny?
Wiceszef MON Cezary Tomczyk pytany w poniedziałek (14 września) o alerty RCB, które w trakcie ataków na Ukrainę otrzymują mieszkańcy woj. lubelskiego i podkarpackiego, wyjaśnił, że są to komunikaty ostrzegawcze.
– Natomiast jeżeli wyją syreny, jeżeli to jest alarm bombowy i to jest zagrożenie z powietrza, w takiej sytuacji każdy powinien udać się w bezpieczne miejsce (...). To jest garaż, piwnica, ale to jest też miejsce we własnym mieszkaniu, które nie ma okien, tak żebyśmy nie narazili się na ewentualne odłamki – tłumaczył wiceminister z Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj też:
Eksplozje na plaży w Rusinowie. Wojsko zabrało drona
