ETS (na razie obowiązuje ETS 1) to unijny systemem handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla, a w praktyce zupełnie sztuczny podatek od ogrzewania, którym obłożeni są Europejczycy. Za dwa lata w życie wejdzie system ETS2 i obejmie on sektor budynków i transportu.
Niemiecka Fundacja Bertelsmanna przygotowała raport pokazujący, jak unijne przepisy przełożą się na wysokość rachunków na ogrzewanie. W dokumencie wskazano, że o ile dla obywateli państw "starej UE" zmiany nie będą dotkliwe, to mieszkańcy państw Europy Środkowo-Wschodniej będą musieli mierzyć się ze znacznym wzrostem wysokości opłat. Najmocniej zaś zmiany odczują Polacy.
Ogromy wzrost rachunków za energię
W raporcie wskazano, że w 2028 roku cena emisji wyniesie 60 euro za tonę dwutlenku węgla. W Niemczech i zachodnich oraz północnych państwach UE będzie to oznaczało wzrost rachunków o ok. 17 euro rocznie na gospodarstwo domowe w porównaniu z 2025 rokiem. Co ciekawe, w Portugalii, Irlandii, Danii i Szwecji opłaty za ogrzewanie mogą wręcz spaść, ponieważ cena CO2 jest tam już teraz wyższa niż 60 euro. Warto jednak pamiętać, że duża część państw zachodnich już teraz stosuje różnego rodzaju opłaty za emisję gazów cieplarnianych.
Jak będzie wyglądała sytuacja w państwach naszego regionu? Niemieccy eksperci prognozują, że koszty ogrzewania wzrosną przeciętnie o 100-400 euro rocznie. Według obliczeń, skok cen byłby najwyższy w Polsce - o 372 euro w przypadku ceny emisji na poziomie 60 euro za tonę CO2. Jeśli cena wyniesie 180 euro za tonę, koszty ogrzewania mogłyby wzrosnąć średnio o 1029 euro rocznie dla gospodarstwa domowego.
"Rosnące koszty ogrzewania w większym stopniu dotykają gospodarstwa domowe o niskich dochodach we wszystkich państwach członkowskich UE, ponieważ ogrzewanie stanowi dla nich duży wydatek. Dziesięć procent gospodarstw domowych, które w stosunku do swoich dochodów ponoszą największe dodatkowe obciążenia związane z ETS2, dysponuje jedynie połową średniego dochodu całej populacji. Szczególnie wiele osób z tej grupy społecznej mieszka w domach jednorodzinnych, a znaczna część członków gospodarstw domowych to kobiety i/lub osoby w wieku emerytalnym. Gospodarstwa domowe te występują szczególnie często na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii i Polsce" – czytamy w dokumencie.
Czytaj też:
"Mało kto zwrócił uwagę na wczorajsze wydarzenie" w UE. Szydło bije na alarmCzytaj też:
Warzecha przypomina: ETS jest dla Polski morderczy głównie z dwóch powodów
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
