Ministerstwo Rozwoju przygotowuje zmiany mające uporządkować temat nielegalnych form zakwaterowania w domach jednorodzinnych. Wiceminister Tomasz Lewandowski poinformował, że właściciele będą mogli przeznaczyć na wynajem krótkoterminowy lub pracowniczy maksymalnie 30 proc. powierzchni budynku.
"Przekroczenie tego limitu będzie wymagało formalnej zgody i zmiany sposobu użytkowania nieruchomości. To oznacza koniec swobodnego przekształcania domów w obiekty zbiorowego zakwaterowania bez kontroli administracyjnej" – informuje serwis bankier.pl.
Samorządowcy biją na alarm
Problem narasta od lat, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Samorządy alarmują, że w domach jednorodzinnych powstają miejsca noclegowe dla nawet kilkudziesięciu osób. Marek Wójcik, sekretarz strony samorządowej komisji wspólnej rządu i samorządu terytorialnego, mówi: "Są w Polsce miejscowości, są gminy, w których powstały wręcz osiedla zbudowane dokładnie po to, żeby osoby przyjeżdżające spoza kraju wegetowały w tych pomieszczeniach i to są z reguły domy jednorodzinne, albo budynki typu bliźniak, w którym mieszka kilkadziesiąt osób w urągających warunkach, bez szacunku dla przepisów sanitarnych i przeciwpożarowych".
– Wprost wskazujemy, że jeżeli ktoś chce u siebie prowadzić taki hotel pracowniczy musi wystąpić o zmianę sposobu użytkowania budynku. Ta kara będzie mogła być nakładana także w kolejnych etapach, jeżeli właściciel budynku się do tego nie podporządkuje – przekazał wiceminister Lewandowski.
Szykują się dotkliwe kary
W myśl nowych przepisów, będą mogły być nakładane wysokie kary finansowe – do 10 tys. zł kary, a sankcja może być nakładana wielokrotnie.
Rząd chce jak najszybciej wprowadzić nowe przepisy. Rozważane są dwie drogi – projekt rządowy lub inicjatywa poselska, która pozwoli przyspieszyć procedowanie. Samorządy deklarują współpracę przy dopracowaniu szczegółów.
Pojawiają się też postulaty powrotu do przepisów sprzed 2018 roku, które ograniczały liczbę lokali w domach jednorodzinnych.
Czytaj też:
Obowiązkowa wymiana liczników. Za brak nawet 10 tys. zł karyCzytaj też:
Koniec "lewego betonu". Rząd rusza do walki z oszustami
