W tzw. zbiorze zastrzeżonym znajdują się materiały przekazane przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencję Wywiadu (wcześniej UOP), Straż Graniczną oraz dwie służby wojskowe podległe szefowi MON: Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Służbę Wywiadu Wojskowego (wcześniej WSI).
Zdaniem wielu publicystów tzw. zbiór zastrzeżony chroni wyłącznie funkcjonariuszy i tajnych współpracowników SB oraz UB, a także służy do ukrywania prawdy. O likwidację Zbioru "Z" IPN od dawna prosili również historycy. W tej chwili to około 420 metrów akt.
Gmyz: Wrzucenie katalogu IPN do internetu będzie miało się rażenia większą niż Lista Wildsteina
"Wrzucenie katalogu IPN do internetu będzie miało się rażenia większą niż Lista Wildsteina. Na szczęście dziś Wildstein współdecyduje" - komentował dziś na Twitterze dziennikarz śledczy "Do Rzeczy" Cezary Gmyz. Jak dodał dziennikarz, to, co "wywołuje dziś strach to kartoteka Departamentu IV w #ZbiorZastrzezony agentura kościelna", a także, że "są też akta operacji Departamentu I wyprowadzenia kasy z funduszu operacyjnego na budowę mediów III Rp".
Co ustalono?
W dzisiejszym spotkaniu wzięli udział m.in. minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński, szef MON Antoni Macierewicz, a także przedstawiciele ABW, Agencji Wywiadu i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Jak napisał Gmyz, to właśnie szef ABW miał na spotkaniu opowiadać się za utrzymaniem wielu klauzul. - 43 procent jednej ze służb już przeglądnięto, inne mają więcej niż 40 procent, ale szczegółów nie pamiętam - powiedział prof. Draus.
Po spotkaniu poinformowano, że termin udostępnienia zbioru zastrzeżonego zaplanowano na 31 marca 2017 roku. - Najważniejsze, że to wszystko spełnia wolę kierownictwa IPN i ministrów - do oderwania, zerwania z pępowiną peerelowską, ujawnienia wszystkich dokumentów, które sięgają do PRL - powiedział po spotkaniu prezes IPN dr Jarosław Szarek.
kg
wpolityce.pl/dorzeczy.pl
fot. WIKIPEDIA/ADRIAN GRUCYK/CC BY-SA 3.0 PL
