KrajNauczyciele wracają do pracy. Dlaczego bez testów na obecność koronawirusa?

Nauczyciele wracają do pracy. Dlaczego bez testów na obecność koronawirusa?

Dariusz Piontkowski, minister edukacji
Dariusz Piontkowski, minister edukacji / Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Dodano 76
Minister edukacji nie decyduje, czy kogoś testować na obecność koronawirusa – powiedział w piątek szef MEN Dariusz Piontkowski odpowiadając na pytania posłów z sejmowej komisji edukacji, dlaczego nauczyciele powracający do szkół nie mają wykonywanych testów.

Piątkowe posiedzenie komisji edukacji zostało zwołane na wniosek grupy posłów KO, Lewicy i PSL-Kukiz15. Posłowie pytali m.in. o skalę uczniów, którzy nie uczestniczą w zdalnym kształceniu, jak resort edukacji przygotowuje się na ewentualną drugą falę epidemii jesienią, a także dlaczego nauczyciele nie są badani na obecność koronawirusa.

– Minister edukacji nie jest ani pierwszym lekarzem w kraju, ani inspektorem sanitarnym, tylko konsultuje pewne działania z ministerstwami i władzami, które są w tych sprawach kompetentne – odpowiedział Piontkowski. Wskazał, że przepisy nie mówią wprost, jakie grupy zawodowe mają być testowane. – Wyraźnie natomiast wskazuje się, że to lekarz podejmuje decyzję, czy ktoś powinien być testowany, czy jest realne zagrożenie. Część posłów opozycji jakiś czas temu nawoływała, by testować wszystkich Polaków. Nie ma to ani większego sensu, ani logiki, że nie wspomnę o gigantycznych kosztach. Test mówi o tym, czy dana osoba jest ewentualnie zarażona na dany dzień i daną godzinę – stwierdził szef MEN.

Dodał, że równie dobrze można by postulować badanie każdej osoby wchodzącej do galerii handlowej. – To nie minister edukacji decyduje, czy kogoś testować – powtórzył Piontkowski.

O zapewnienie nauczycielom i pracownikom placówek oświatowych dostępu do bezpłatnych i szybkich testów na obecność koronawirusa apelował m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego.

Czytaj także:
Korwin-Mikke musiał udowodnić, że... żyje. Potrzebował zaświadczenia lekarskiego
Czytaj także:
Sprawa "Trójki" i wyboru I prezes SN. Raport PE dot. Polski jeszcze bardziej krytyczny?

/ Źródło: PAP

Czytaj także

 76
  • Dwóch Zomi P na Dzień Dziecka IP
    Patrząc na Pawlaka i Piątkowskiego przeraża mnie los naszych Dzieci.
    Kto takich dwóch odrażających nasłał na nasze Dzieci, kto!
    Dodaj odpowiedź 5 0
      Odpowiedzi: 0
    • Pol-AK-47 IP
      Rząd boi się górników więc ich testuje na potęgę.
      Nauczyciele ma gdzieś i to pokazuje.
      A że przy okazji ma gdzieś nasze dzieci które mogą zostać masowo zarażone i u których koronawirus wywołuje zespół Kawasakiego, najlepiej pokazuje, że rząd nie dba o słabszych a jedynie o silniejszych których się boi.
      Dodaj odpowiedź 13 6
        Odpowiedzi: 0
      • suweren IP
        Idą wybory więc jeszcze wyszłaby prawda ile naprawdę jest ośób zarażónych. Kasa wydawana na prawo i lewo, Taka okazja się trafiła, że każdy kto przy żłobie chciał przytulić, a to na maseczkach, a to na przepłaconych testac, 70 mln na wieżę Sasisa, choć ich koalicjant Gowin na wybory przez pocztę nie chciał się zgodzić, fundacje" kultury i rozsławiania imienia"" , któe nic nie rozsławiają , a ze 400 mln na nie posżło- wszystko powiazane z pisem i jego ludźmi.Kto by tam badał ? Jak wybory wygrają to się przytuli kolejne setki milionów na testach przesiewowych, ale teraz to jeszcze nie..
        Dodaj odpowiedź 12 5
          Odpowiedzi: 0
        • Max Stan IP
          po co badać ?
          Problem nadmiaru nauczycieli sam się rozwiąże a przy okazji ZUS ocali
          Dodaj odpowiedź 7 9
            Odpowiedzi: 1
          • Teacher IP
            A ja mam pytania do pana Broniarza. Czemu nie broni nas nauczycieli, kiedy samorządy wbrew przepisom wydanym przez ministra nie wypłacają im pieniędzy za nadgodziny przepracowywane zdalnie? Zbliżają się matury, gdzie więc zapowiedź strajków? Czyżby było to niesłuszne politycznie, bo więksxość samorządów w miastach jest z nadania opozycji?
            Dodaj odpowiedź 18 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także