”Podczas przejazdu pomiędzy zajezdniami na Woli i Żoliborzu okazało się, że nowe tramwaje zamówione przez miasto, mają problem żeby zmieścić się na przystankach” – alarmuje Gazeta Wyborcza. Zdaniem informatora gazety trasę, której przejazd powinien normalnie tramwajom zająć 30 minut, trwał 5 godzin. Problemem najprawdopodobniej są zbyt szerokie wagony nowo zakupionych maszyn marki Hyundai.
”Musieli demontować wysepki przystankowe, inaczej krawężniki zniszczyłyby nowe tramwaje. One są za szerokie i się nie mieszczą. Wychodzi na to, że Warszawiacy będą musieli wydać dodatkową kasę na przebudowę przystanków” – twierdzi anonimowe źródło "Wyborczej".
Odpowiedź ratusza
Maciej Dutkiewicz, rzecznik Tramwajów Warszawskich twierdzi, że przejazd nowego składu trwał tak długo, ponieważ zakupione pojazdy nie otrzymały jeszcze homologacji i musiały być ciągnięte przez inne maszyny. Zapewniał również, że w ubiegłym roku odbyły się odpowiednie symulacje i testy, które jasno wskazały które przystanki będą wymagały przeróbek, by były gotowe na obsługę nowych tramwajów.
”Chodzi o niewielkie, liczone w milimetrach przesunięcia płyt chodnikowych na przystankach. To rutynowa czynność, którą wykonujemy cyklicznie. Tak dzieje się i teraz. W grę wchodzą bardzo proste prace brukarskie wykonywane od ręki przez naszych pracowników” – zadeklarował Dutkiewicz.
Do Warszawy pod koniec czerwca trafiły pierwsze dwa spośród zakupionych 123 nowych tramwajów. Wszystkie pojazdy trafią do stolicy do końca 2022 roku.
Czytaj też:
Motoryzacyjny apartheidCzytaj też:
Pomagał pchać autobus. Dostał nagrodę od Trzaskowskiego
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
