KrajSojusz geszefciarzy

Sojusz geszefciarzy

Funkcjonariusze CBA
Funkcjonariusze CBA / Źródło: cba.gov.pl
Dodano 25
SZPYCNIĘTE Z WINKLA | Wielkopolski urzędnik samorządowej instytucji – według ustaleń CBA i prokuratury – wyprowadził 250 tys. zł z publicznych środków. Stołka nie stracił, nie odsunięto go też od dysponowania pieniędzmi podatnika. Przełożeni – ludzie opozycji totalnej – stoją za nim murem. Kombinujesz? Ściga cię CBA? Masz zarzuty? Jesteś swój.

„Ino fyraj frechowny kamelorzu. Zgolej, za chachoł i do buchty tej, ady poruta dla porzónnego miasta” – zawołaliby zapewne przedwojenni Wielkopolanie znani z zamiłowania do porządku i gospodarności, uczciwości, zdaniem niektórych, graniczącej nawet z naiwnością. Tłumacząc z „poznańskiego na polskie”, znaczy to mniej więcej tyle co: „spadaj, cwany urzędasie, pójdziesz siedzieć”. Przedwojennych Wielkopolan zostało wśród nas już bardzo niewielu, szacunku do państwa, cechy w zasadzie powszechnej w urzędach II RP, niemal już nie ma; jak pokazuje choćby sprawa niewielkiego Leszna – wyparła je zrodzona w PRL i dojrzała w instytucjach III RP solidarność politycznych geszefciarzy.

W marcu ubiegłego roku poznańska Prokuratura Okręgowa oskarżyła Franciszka H., dyrektora Wielkopolskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych – oddział w Lesznie, samorządowej jednostki podlegającej marszałkowi województwa wielkopolskiego, o niedopełnienie obowiązków i działanie na szkodę zarządzanej przez siebie instytucji. Jak wynika z ustaleń Centralnego Biura Śledczego – H. przelał 250 tys. zł na konta prywatnych firm za zlecone przez Zarząd Melioracji usługi projektowo-budowlane, choć w rzeczywistości nie zostały wykonane. 16 maja 2016 r. akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Lesznie, gdzie do dziś toczy się jego proces karny.

Wydawałoby się, że w trosce o przestrzeganie zasad praworządności, ów Franciszek H., urzędnik samorządowej instytucji, któremu organa ścigania stawiają poważne zarzuty dotyczące sposobu wydatkowania pieniędzy publicznych, nawet jeśli nie straci posady, to przynajmniej zostanie zawieszony do czasu wyjaśnienia sprawy. Wymaga tego dobro publiczne. Wydawałoby się…

Ale ów „pan dyrektor” to nie emerytka, która w sklepie ukradła wafelka. Jeszcze w głębokiej komunie, w latach 70-tych, był szefem Wojewódzkiego Zarządu Inwestycji Rolniczych, później, w okresie III RP, przez dwie kadencje pełnił funkcję leszczyńskiego „centroprawicowego” radnego. W Lesznie jest znany, podobnie zresztą jak jego żona Małgorzata – była peerelowska prezydent miasta. Lokalna społeczno-polityczna elita. Co z tego wynika?

Oskarżony urzędnik ma się dobrze. Gdy spytałem o sprawę w Wielkopolskim Urzędzie Marszałkowskim okazało się, że wykazane przez prokuraturę nieprawidłowości psa z kulawą noga nie obeszły. Bezpośredni przełożony Franciszka H. nonszalancko dał do zrozumienia, że skoro nie ma w sprawie prawomocnego wyroku, to i problemu nie ma. Marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak (PO), któremu wspomniany urząd całościowo podlega – w ogóle na pytania nie odpowiedział.

Szczerze wyznam, że akurat w tej sprawie marazm marszałka Woźniaka, prominentnego działacza wielkopolskiej PO, absolutnie mnie nie dziwi. Dlaczego? Bo Woźniakowi nie przeszkadza też, że – według CBA – jeden z jego najbliższych współpracowników, wicemarszałek Krzysztof Grabowski (PSL), dopuścił się nieprawidłowości przy tworzeniu rolniczej grupy producenckiej, która wyłudziła później dofinansowanie z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Mało tego, jak się okazuje, nie gryzie go, że inny z członków zarządu województwa – Leszek Wojtasiak, też współpracownik marszałka Woźniaka i działacz Platformy Obywatelskiej – kilkakrotnie już złożył, jak się okazało, nieprawdziwe oświadczenia majątkowe. „Nawet jeśli wicemarszałkowie województwa wielkopolskiego usłyszą zarzuty prokuratorskie, będą nadal pełnić swoje funkcje” – ogłosił Woźniak, kilka tygodni temu w rozmowie z Radiem Merkury Poznań, zarazem podważając kompetencje i wiarygodność prokuratury.

Urzędnicza nieodpowiedzialność, buta, arogancja, wreszcie stosunek samorządowego urzędnika z politycznego nadania do instytucji państwowych, ale także do podatnika, którzy ze swoich podatków utrzymują także i urząd marszałkowski, jest dość charakterystyczna dla funkcjonariuszy opozycji totalnej, którym zbyt często „obrona III RP” myli się – często nie przypadkiem – z ochroną kombinatorów, cwaniaczków i politycznego geszefciarstwa.

Dość przypomnieć, że gdy kilka tygodni temu „Rzeczpospolita” i „Onet” ujawniły machinacje finansowe w KOD, za które odpowiada Mateusz Kijowski, lider tej kuriozalnej organizacji, posłanka Platformy – Małgorzata Niemczyk – ogłaszała na Twitterze „apel solidarności” z Kijowskim, wołając: „Nie dajmy się podzielić. Murem za KOD”. Z tym wsparciem dla geszefciarzy ”to „akuratnie Platforma dostała niezłego szplina, że dyc ino kielczyc się można, tej”. Jej działacze i politycy byli już „murem za Hanką”, organizując twitterową akcję i przekonując, że nic to, iż prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska, miała wyłudzić kredyt, skoro zrobiła to – uwaga – prywatnie. Murem stanęli tez za innym kombinatorem – Józefem Piniorem; choć od czasu publikacji nagrań, z których wynika, że Pinior rzeczywiście nieźle nawywijał, jego obrońcy jakby trochę ucichli.

A propos Piniora. W minioną niedzielę gwiazdorzył w Poznaniu wespół z krętaczem alimentacyjnym Mateuszem Kijowskim na wiecu KOD, demonstrując przeciw reformie sądów. Obserwując działania i zachowania polityków, samorządowców, działaczy opozycji totalnej”, trudno nie skonstatować, że w tym środowisku cwaniactwo zostało podniesione do rangi cnoty.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ mpu
 25
  • janek IP
    Angelus Silesius: a jak tam u was w wymarzonym reichu? Ordnug? Ślązaki już nie kundle w dojczlandzie? Podziel się wrażeniami z forumowiczami....
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • totalna padaka IP
      kolejny towarzysz Szmaciak - ale Polacy sami wynoszą menty z PO/PSL do władzy, a później się dziwią, że układ, korupcja, oszustwa, załatwiactwo, krętactwo, złodziejstwo.
      Dodaj odpowiedź 50 1
        Odpowiedzi: 1
      • Angelus Silesius IP
        Na Górnym Śląsku ta sama tragedia - tam też rozpanoszyła się ta wyżej opisana polskość
        Dodaj odpowiedź 42 6
          Odpowiedzi: 2
        • Ksawery IP
          To prawda. Ściga cię dzisiejsza CBA z centralnym zwierzchnikiem wyrokowcem na czele to jesteś uczciwym człowiekiem który przeszkadza totalnej władzy w przenicowaniu Ojczyzny w całości na zbiorowy oddział zamknięty. Zdrowa tkanka narodu jest obowiązana dla dobra ojczyzny bronić takich dzielnych ludzi przed atakami czerezwyczajki, hejterów medialnych i internetowych zinstytucjonalizowanych i dobrze opłacanych przez przewodnią siłę narodu. Części narodu oczywiście, tej specyficznej części narodu.
          Dodaj odpowiedź 13 16
            Odpowiedzi: 2
          • lkjhgfd IP
            Poznań to ukochane miasto bezpieki. Po 1956 roku sprowadzili do miasta tysiące ubeków i jak się okazuje nadal "pozostają" w mieście. Ubeckie dynastie czas odstawić od koryta.
            Dodaj odpowiedź 54 1
              Odpowiedzi: 0
            • jogibabu IP
              Dla mnie to jasne że ta cała "opozycja "z kod-em to cwaniacy którzy chcą sie dorwać do koryta i grabić ile się da.W lokalnej polityce gdzie -Totalitarna Opozycja ma jeszcze wpływy tak jak w W-wie ,czy Poznaniu ,Gdańsku ,Łodzi niektóre media pokażą do jakich przekrętów sa oni zdolni.
              Ale cóż,głupich nie sieją ,mimo dowodów na ich złodziejstwo na wiece poparcia przychodzą ludzie .
              I teraz ,czy są to rodziny tych cwaniaków ,czy tylko ludzie niedoinformowani w ich kryminalnej działalności?W to drugie to nie chce mi się wierzyć,bo sprawa Piniora była/jest ogólnie znana.
              Wychodzi na to ,ze są to rodziny i dobrzy znajomi tych rodzin.Czyli kasa złodziei pod sztandarem politycznym PO/psl ,którzy zrobili sobie z urzędów państwowych prywatne folwarki.
              Dodaj odpowiedź 41 1
                Odpowiedzi: 0
              • Marek IP
                Treść została usunięta
                Dodaj odpowiedź 6 63
                  Odpowiedzi: 4
                • tondera IP
                  Niedługo po tym, jak Polska odzyskała niepodległość, za przestępstwa popełnione z chęci zysku przewidywano karę śmierci przez rozstrzelanie.
                  W czasie, kiedy premierem był Wincenty Witos, marszałkiem sejmu Wojciech Trąmpczyński a ministrem sprawiedliwości Jan Morawski, taką karę przewidywały ustawy z roku 1920 i 1921 o odpowiedzialności urzędników za przestępstwa popełnione z chęci zysku.
                  "(…) Art. 2. Urzędnik, winny:
                  przyjęcia bądź podarunku lub innej korzyści majątkowej, bądź obietnicy takiego podarunku lub innej korzyści majątkowej, danych w zamiarze skłonienia go do pogwałcenia obowiązków urzędowych lub służbowych, albo żądania takiego podarunku lub korzyści majątkowej;
                  innego przestępstwa służbowego, popełnionego z chęci zysku i z pogwałceniem obowiązków urzędowych lub służbowych w b. dzielnicach rosyjskiej i pruskiej, a w b. dzielnicy austriackiej nadużycia władzy urzędowej, popełnionego z chęci zysku - będzie karany śmiercią przez rozstrzelanie."

                  https://mojepanstwo.pl/dane/dziennik_ustaw/23129,ustawa-w-przedmiocie-odpowiedzialnosci-urzednikow-za-przestepstwa-popelnione-z-checi-zysku

                  Dzisiejsza totalitarna oPOzycja zapewne nienawidzi II RP, a Piłsudskiego, Dmowskiego i wszystkich rządzących wtedy Polaków nazwałaby ówczesnymi "faszystami" ograniczającymi "wolność" obywateli II RP!
                  Nieprawdaż?...
                  Dodaj odpowiedź 56 2
                    Odpowiedzi: 0

                  Czytaj także