System prezydencki czy kanclerski? Mentzen wyraził opinię o nowej Konstytucji

System prezydencki czy kanclerski? Mentzen wyraził opinię o nowej Konstytucji

Dodano: 
Siedziby – KPRP i KPRM, Sławomir Mentzen
Siedziby – KPRP i KPRM, Sławomir Mentzen Źródło: PAP / Radek Pietruszka / Tomasz Walerzak, KPRP / Sławomir Mentzen, YouTube
Sławomir Mentzen zdradził, jaki system powinien być jego zdaniem w nowej Konstytucji – prezydencki czy może kanclerski (parlamentarno-gabinetowy).

Konfederacja przyjęła zaproszenie prezydenta Karola Nawrockiego do Rady Nowej Konstytucji, oceniając, że jest to dobra inicjatywa. Nie wiadomo jeszcze, którzy reprezentanci klubu wejdą w skład gremium. O potrzebie resetu konstytucyjnego ugrupowanie mówi od dłuższego czasu.

Mentzen o Radzie Nowej Konstytucji

W 90 odcinku z cyklu "Mentzen grilluje" na kanale YouTube do niektórych aspektów tematu ustosunkował się jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen. Polityk podzielił się uwagą, że w skład prezydenckiej rady weszli zasłużeni ludzie, ale ze średnią wieku ponad 70 lat można mieć wątpliwości, czy akurat ta grupa opracuje Konstytucję "nowej generacji" na rok 2030. Ponadto, Mentzen wskazał, rada nie odpowiada całemu spektrum poglądów politycznych, a do zmiany ustawy zasadniczej potrzebny jest daleko idący kompromis między – w obecnej sytuacji KO i PiS, a najlepiej także pozostałych partii. Tymczasem Lewica już zapowiedziała, że odmawia udziału w pracach rady prezydenckiej.

Prace powinny być w oderwaniu od obecnych uwarunkowań partyjnych

Polityk podkreślił, że nowa ustawa zasadnicza, jeśli ma powstać, musi być oderwana od obecnych uwarunkowań partyjnych i personalnych na najwyższych stanowiskach państwowych. – Konstytucja nie może być dostosowana do bieżącej sytuacji partyjnej. Jak patrzymy, jakie kompetencje powinien mieć premier, jakie prezydent, to nie możemy mieć w głowie obecnych premiera i prezydenta. Teraz niestety jest tak, że ludzie z jednej strony sporu chcieliby systemu prezydenckiego po to, żeby Karol Nawrocki miał więcej do powiedzenia, a drudzy chcieliby nagle systemu kanclerskiego, żeby Tusk miał więcej do powiedzenia, a rolę prezydenta ograniczyć. To jest dokładnie to samo, co nasze elity polityczne zrobiły w latach 90., kiedy trwały prace nad obecną, nieszczęsną Konstytucją, która jest absurdalna – powiedział Mentzen.

Unormowania ustawy zasadniczej powodują nieustanne spory głowy państwa z szefem rządu, zaznaczył, przypominając spory kompetencyjne pomiędzy poprzednimi prezydentami a premierami. Podkreślił, że jego zdaniem przede wszystkim nie może być dwóch ośrodków władzy w polityce zagranicznej.

Kiedy nowa ustawa zasadnicza powinna wejść w życie?

Mentzen powiedział, że należy zdecydować się albo na system prezydencki albo na parlamentarno-gabinetowy, czyli kanclerski. Wybranie jednego albo drugiego będzie w jego ocenie lepsze niż trwanie przy obecnej ustawie zasadniczej.

Polityk podkreślił, że przedstawia swoje stanowisko w oderwaniu od obecnej sytuacji partyjnej. – Jeżeli będę mówił, że prezydent powinien stracić jakieś uprawnienie, to nie mówię, że Karol Nawrocki powinien stracić jakieś uprawienie. Jeżeli mówię, że premier może powinien mieć trochę więcej do powiedzenia, to nie znaczy, że premier Donald Tusk – nadmienił.

– Wybierzmy sobie jakąś datę, co do której nie wiemy, kto wtedy będzie rządził, dogadajmy się na któryś z tych dwóch systemów i wprowadźmy go wtedy tak, żeby nikt nie był posądzany, że szyje coś pod siebie. – W latach 90. politycy szyli Konstytucję pod siebie, teraz ich już nie ma w polityce, a my się z tą Konstytucją bujamy. Zróbmy więc coś dla państwa, a nie tylko dla polityków, którzy tu i teraz zajmują jakieś stanowiska – zaapelował ekonomista.

System prezydencki czy kanclerski?

W ocenie Mentzena zarówno system prezydencki, jak i kanclerski są sensowne i powinny być rozważone, ale jemu osobiście bliżej jest do tego drugiego.

– W systemie kanclerskim zwykle tak jest, że premierem jest szef partii, która wygrała wybory, która ma większość w parlamencie [...] I jakie kompetencje ma ktoś, kto nie tylko zbudował partię albo przejął taką partię, kto wszedł do tej partii na samą górę i zarządził tą partią w taki sposób, że jeszcze wygrał wybory? Taki ktoś pokazuje, że jest w stanie zarządzać dużą organizacją z sukcesami, że potrafi sprawić, żeby ta wielka struktura partyjna, gdzie są tysiące, dziesiątki tysięcy ludzi, działała jakoś sprawnie, przeszła przez te wszystkie mechanizmy wyborcze i jeszcze przejęła władzę. To jest samo w sobie olbrzymim osiągnięciem, to jest po prostu trudne. A trzeba wiedzieć, i mam nadzieję, że wy akurat wiecie, że zarządzanie tak wielką strukturą, jaką jest państwo, wymaga trochę innych kompetencji niż umiejętność fantastycznego występowania na wiecach, w debatach telewizyjnych, w programach telewizyjnych, ładnego uśmiechania się i robienia świetnego PR-u. To jest różnica – powiedział Mentzen.

Prezydentem prawie został Szymon Hołownia

Mentzen podkreślił, że w normalnej sytuacji premier musi zatem umieć zarządzać. – Premier, który w systemie kanclerskim przejął władzę, budując dużą partię, pokazał, że coś tam potrafi. On może dalej oczywiście być złym premierem, ale mamy jakieś podejrzenia, że coś ten człowiek potrafi zrobić. Natomiast prezydent nie musi mieć takiego doświadczenia. Prezydent to może być osoba zupełnie spoza polityki. Prezydent tak naprawdę musi umieć zbudować dobry sztab, który będzie na niego pracował w kampanii wyborczej, ludzi od PR-u, od organizacji właśnie wieców, organizacji tej kampanii wyborczej. I on w ogóle nie musi znać się na zarządzaniu czymkolwiek, poza tym swoim sztabem, a i tak może wygrać wybory. Zobaczcie, jak w sumie to niewiele brakowało, żeby prezydentem Polski w roku 2015 został Paweł Kukiz po naprawdę świetnej kampanii, żeby prezydentem w roku 2020 został Szymon Hołownia. To było możliwe. Gdyby nie okazało się, że Platforma dostała, po dogadaniu się z PiS-em, możliwość wymiany kandydata, to bardzo prawdopodobne, że w roku 2020 prezydentem byłby Szymon Hołownia – kontynuował. Jak dodał, obu tych polityków można lubić, ale nie są to postaci z kompetencjami i umiejętnościami do zarządzania państwem. – Czyli mając system prezydenta, ryzykujemy prezydenta celebrytę – konstatował Menzten.

System parlamentarno-gabinetowy bardziej sterowny

W dalszej części nagrania Mentzen przedstawił kolejne argumenty, m.in. fakt, że premier zwykle ma większość w parlamencie, z kolei w systemie prezydenckim często bywa inaczej, co utrudnia sterowność państwa i branie odpowiedzialności za rządzenie. – W systemie kanclerskim mamy pełną jasność, kto odpowiada za to, co się dzieje w państwie – odpowiada premier będący jednocześnie prezesem największej partii w kraju. I on nie może wtedy mówić, że chciałby inaczej, ale ktoś mu nie pozwala – powiedział Menzten.

Czytaj też:
Prof. Piotrowski: Prezydent ma inne zdanie nt. konstytucji, a i tak mnie powołał
Czytaj też:
Cimoszewicz o Nawrockim: Niech się poda do dymisji i problem będzie rozwiązany

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl / Sławomir Mentzen, YouTube
Czytaj także