KrajNaczelny Strażak RP

Naczelny Strażak RP

Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Jarosław Kaczyński, prezes PiS / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Dodano 81
Nie mam zdania co do ustawy dotyczącej wycinki drzew. Nie przyjrzałem się sprawie, wyjechałem na urlop, nie chciało mi się. Chociaż zapewne powinienem; swego czasu musiałem usunąć u siebie na wsi parę samosiewów, które wyrosły tak, że groziły zwaleniem się przy silnym wietrze na dom, i pamiętam, jaka to była biurokratyczna mordęga – usunięcie i porżnięcie na szczapy drzew pół dnia, załatwienie zezwolenia pół miesiąca. Jeśli rząd zliberalizował stosowne przepisy, to na mój chłopski rozum dobrze – ale, oczywiście, diabeł zawsze tkwi w szczegółach.

Nie o meritum chcę jednak pisać, ale o tym, że po krótkim czasie funkcjonowania nowej ustawy i po fali krytyki, jaka na nią spadła (pytałem w tekście o „sierotkach z Aleppo” co będzie następnym shitstormem tzw. debaty publicznej – było nim właśnie „PiS wycina drzewa”, póki płynnie nie przeszło w kolejny, „PiS uważa się za rasę panów”) zabrał głos poseł Kaczyński i zapowiedział, że ustawa zostanie rychło zmieniona.

I choć prezes PiS jest tylko szeregowym posłem, nikt nie ma wątpliwości, że jak powiedział, tak się stanie. W związku z czym, póki jeszcze zliberalizowane przepisy obowiązują, wszyscy rzucili się na wszelki wypadek wycinać drzewa, które może nawet obecnie niczym nie grożą ani nie przeszkadzają, ale mogą kiedyś zagrozić czy zacząć przeszkadzać, a wtedy już ich wyciąć nie będzie można. Gdyby przepisy miały charakter trwały, wycięli by tylko to, co wyciąć trzeba – w końcu lepiej na działce mieć więcej, niż mniej. Ale teraz, jak sam Prezes dał sygnał, wyrżną wszystko na wszelki wypadek z okładem. Podręcznikowy absurd socjalizmu, jak z Barei.

Ale o tym też nie będę dziś pisać.
Nie będę też drzeć szat nad tak eksploatowanym przez głupoli z „totalnej opozycji” faktem, że tak naprawdę nie rządzi Polską ani prezydent, ani premier, tylko prezes partii, która wygrała wybory, choć formalnie jest szeregowym posłem, a więc nie ponosi za swe rządy odpowiedzialności konstytucyjnej. To jest, oczywiście, jasnym dla wszystkich faktem, ale to nie Kaczyński czy PiS jest temu wart, tylko skiepszczona konstytucja.

Ów najwyższy akt prawny, spisany pod wysokim patronatem śp. Tadeusza Mazowieckiego i Aleksandra „Mema” Kwaśniewskiego, tworzy bowiem prawną fikcję. Teoretycznie ustanawia najwyższą osobą w państwie prezydenta, drugą – marszałka Sejmu, trzecią – marszałka Senatu, a czwartą – premiera. W konkretnych zaś zapisach sprawia, że największą władzę naprawdę ma w Polsce ten, kto jest dysponentem większości parlamentarnej.

Prezydent, mimo, że wybrany w wyborach powszechnych, ma uprawnienia li tylko „psuja” – może przeszkadzać rządowi, natomiast niczego pozytywnego zrobić nie może. To konstytucyjny idiotyzm, uwarunkowany historycznie – wynika z tzw. „małej konstytucji”, która była rozejmem kończącym „wojnę na górze” w obliczu zagrożenia lustracyjnego, które uświadomiło obu stronom tej wojny, Wałęsie i grupie śp. Bronisława Geremka, że jadą na jednym wózku.

Marszałkowie Sejmu i Senatu są przez sejmową większość powoływani i odwoływani jak i kiedy ona zechce, poza tym prawie nic nie mogą, więc w ogóle się nie liczą – są pracownikami technicznymi. Natomiast premier, owszem, może dużo, ale i jego w każdej chwili parlamentarna większość może odwołać i powołać nowego.

A kto kieruje ową większością? Ba… Twórcy Konstytucji założyli chyba beztrosko, że ten, kto nią zarządza, zawsze będzie chciał kazać się wybrać premierem (ale i w takim razie powinni go byli umieścić na miejscu pierwszym, a nie czwartym). Tymczasem nie ma ku temu najmniejszego powodu, co zaraz po wyjściu w życie konstytucyjnego bubla udowodnił Marian Krzaklewski.

W tej sytuacji należałoby fikcyjną Konstytucję zmienić gruntownie, albo przynajmniej uzupełnić, wzorem amerykańskim, o urzędy Lidera Większości i Mniejszości Parlamentarnej, temu pierwszemu oddając, zgodnie ze stanem faktycznym, pierwsze miejsce w państwie. Dopóki to nie nastąpi, dokument nazywany szumnie „konstytucją” określa jedynie kolejność wznoszenia toastów na bankietach, a nie faktyczny ustrój państwa.

Jarosław Kaczyński poszedł nawet we właściwą stronę, proponując – mniejsza o to, z jakich przyczyn – sformalizowanie pozycji „lidera opozycji”. Jakiekolwiek były tego przyczyny, zapiszmy mu to na plus, i podkreślmy, że to nie on jest winien dziwnej sytuacji, w której rządzi z zaplecza, jako prezes partii, z której pochodzą i prezydent, i premier.

Dziennikarze nazywają to władzą „Naczelnika”. Sugerowałem raczej „Komendanta” – w istocie Piłsudski, do którego to wzorca wszyscy w Polsce odruchowo nawiązują, jako Naczelnik Państwa sprawował władzę formalnie, acz tymczasowo, na mocy uchwały Zgromadzenia Ustawodawczego. Rządy Kaczyńskiego przypominają zaś raczej sytuację po Zamachu Majowym, kiedy to Piłsudski bywał wprawdzie premierem, ale nawet gdy nim nie był, i tak rządził wszystkim, bo wszystkie urzędy, od prezydenta począwszy, obsadził był jako „ukochany Komendant” swymi bezwolnymi wyznawcami i wielbicielami.
Po sprawie z wycinką drzew – a nie jest to pierwsza taka sytuacja, i pewnie nie ostatnia – skłaniam się jednak ku nazwaniu Jarosława Kaczyńskiego nie tyle Naczelnikiem, co Naczelnym Strażakiem RP.

Prezes PiS, nawet jeśli teoretycznie jest na to dość wpływowy, zwyczajnie nie może, fizycznie nie jest w stanie, na bieżąco kontrolować prac rządu, parlamentu i prezydenta. Nie ma przecież żadnego niezbędnego ku temu aparatu, personelu, zorganizowanego w odpowiednie służby i departamenty. Nawet, gdyby pracował owertajm (podobno Kaczyński jest temu bliski) – fizycznie nie da rady, po prostu odpadnie. Może tylko dostrzegać, że tu czy tam zrobiła się obsuwa, i wtedy wzywać odnośnego ministra czy premiera, czy nawet prezydenta, na dywanik i go motywować. To, czy będzie mu (jej) uprzejmie zwracał uwagę, czy po chamsku rugał, nie ma znaczenia. Tak czy owak – na dłuższa metę guzik z tego.

Nie tak dawno prezes PiS mówił nam pół żartem w wywiadzie, że musi być opozycją wobec własnego rządu. W istocie, taka rolę pełni. Czujnym okiem dostrzeże – ot, na przykład: z nadmiaru dobrych chęci PiS przegiął w walce z aborcją, idziemy na zderzenie! Więc chwyta u siebie na Nowogrodzkiej pokładowy telegraf i zaciąga na „całą wstecz”. Uff, udało się – rafa ominięta bez szkody, „czarne protesty” zdechły, popularka w sondażach nie spadła. Ale, patrzy – spółki skarbu państwa, ależ się najechało do tej Krynicy rozchamionych, bezczelnych i niekompetentnych gówniarzy, jak ludzie ich zobaczą, to stracą do reszty wiarę w słonie, a wraz z nimi także i w Dobrą Zmianę. Więc znowu, cała wstecz, odnośnego ministra za burtę, i uff – udało się. I tak dalej. Z wycinką drzew było identycznie. (Pracownikom Lisa i Michnika, którzy czytają mnie w ramach obowiązków służbowych, wyjaśniam, że z tymi słoniami to tzw. intertekstualność – niech sobie wyguglają pod „słoń, Mrożek Sławomir”).

Rzecz cała w tym, że doraźne gaszenie pożarów do niczego nie prowadzi. By to wiedzieć, nie trzeba nawet czytać podręczników zarządzania i wgłębiać się w elementarne podstawy menadżmentu, wystarczy zdrowy rozum. Każdą kolejną ingerencją przyucza Kaczyński pisowców, że nad nimi jest i czuwa instancja nadrzędna, która, jeśli oni co spieprzą – naprawi. Wetknie przez rękę nadrzędny paluch, poprawi, zgasi pożar, uratuje tyłek, podejmie ostateczną, jedynie słuszną decyzję.

To oczywiście musi prowadzić do promowania postawy „bmw” i do degeneracji całego aparatu rządzącego, ucząc go oglądania się stale w górę. Komendant będzie zmuszony coraz bardziej miotać się po mostku kapitańskim, podejmować za swoich nominatów coraz więcej decyzji, które powinny były być podjęte na niższych szczeblach, ale tam nikt nie wiedział, jaką decyzję podjąć, względnie nie śmiał tego wiedzieć, albo zwyczajnie wolał poczekać, wedle zasady – znowu muszę się odwołać do filmów Berei – „co się będziemy martwić, niech się oni [tzn. ci na górze] martwią”. Do pewnego momentu zdrowie i siły będą Komendantowi na to pozwalać, w pewnym momencie przestaną, i wtedy się wszystko rozp… rozpruje po szwach, chciałem powiedzieć.

A skąd to wiem? A z historii. Bo tak właśnie wyglądały rządy poprzedniego Komendanta, tego z lat dwudziestych i trzydziestych. Jarosław Kaczyński – piszę to bez cienia przekąsu, na poważnie – jest erudytą rzadkim wśród polityków, już nie mówię o tych z „opozycji totalnej”, bo to przeważnie kompletne przygłupy, ale nawet jak na prawicowca imponuje swa wiedza, zwłaszcza co do historii Polski. Więc czemu wchodzi w te same co Piłsudski koleiny? Wierzy, że tym razem historia się nie powtórzy, że uda mu się ograniczonymi ingerencjami z zaplecza stworzyć zgrany, fachowy i pracujący coraz lepiej zespół?

Nie uda się. Nikomu się to nigdy nie udało. „Rządy osobiste”, że pożyczę określenie od Jana Marii Rokity, zawsze prowadzą do demoralizacji i degeneracji aparatu. A w ślad za nim – do degeneracji całego państwa. Naśladowanie przedwojennej Sanacji i Piłsudskiego to pewna, sprawdzona droga do katastrofy.
I o tym właśnie chciałem dziś napisać. Że sanacyjne rządzenie niczego nie uzdrawia. Nie może. Z zasady.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ kga
 81
  • Misio IP
    Endecja wykorzystuje to co najgorsze w Polakach.
    Dodaj odpowiedź 8 20
      Odpowiedzi: 0
    • Stefan Kania IP
      Dużo w tym racjonalnej oceny i racji ale z racją bywa jak z dupą, każdy ma własną więc dyskusja może nie mieć końca, jedno jest pewne Konstytucję dla dobra Nas wszystkich należy zmienić.
      Dodaj odpowiedź 36 3
        Odpowiedzi: 0
      • smutas IP
        A teraz zamieńcie w tym artykule wszystkie słowa Kaczyński na Stalin. I nikt się nie powinien zorientować:) A najbardziej podobał mi się tekst "czujnym okiem" to chyba żywcem zerżnięte z jakiegoś opracowania o dyktatorze.
        Dodaj odpowiedź 12 57
          Odpowiedzi: 0
        • ADruch IP
          Tyle tyko napisałem?
          Tak widać pewne fizyczne podobieństwo między tymi panami. Jakby ich głowy konturem obrysował to obrazek podpisałbym i pozostawił ten kontur tylko - podpisałbym - fruwająca głupota!!
          i podtrzymuję to. Natomiast do Wałesy żywię ogromny szacunek mimo wielu kontrowersji z tą osobą wyciąganych przez pisowską rzeczywistość obecną.

          Pozdrawiam podszywacza już myślałem, że warchlaka ktoś na święta poświecił a on dalej ryje!!
          Dodaj odpowiedź 1 45
            Odpowiedzi: 0
          • lefuk IP
            oooo, już nie Tusk winien, pisdogłowicz sięga głębiej- to Mazowiecki z Kwaśniewskim :)
            Dodaj odpowiedź 7 47
              Odpowiedzi: 0
            • wierze ze totalna opozycja zniknie z sejmu IP
              gdyby totalna niemoralna aferalna DONOSICIELKSA opozycja byla opozycja merytoryczna TO MOZNA BYLOBY DLA DOBRA POLSKI w duskusji uniknac bledow wszak to POLACY wybierali ich na garnuszek panstwowy A NIE jakies ufoludki niemieckie!!!!!coz pan Kaczynski Prezes najwiekszej partii ktora wygrala wybory musi pelnic role wszechstronna bo los POLSKI I POLAKOW uwaza za najwazniejsze zadanie jakie przyszlo mu wypelnic i CHWALA MU ZA TO!!!
              Dodaj odpowiedź 33 5
                Odpowiedzi: 0
              • Alek58 IP
                1.Wszystkim jakoś umyka "drobny" fakt; za wcinkę drzew z pasją zabrali się włodarze Warszawy, deweloperzy itp. Nie jest to środowisko PiS. Następnie ci sami ludzie robią zdjęcia pni po drzewach, które sami wycięli i piętnują ustawę, która im na to pozwoliła...
                2. Nie wiem co jest gorsze. Gdy "szefem" rządu zostaje lider większości, to parlament staje się maszynką do "przyklepywania" poczynań rządu. W naszej obecnej sytuacji większość parlamentarna pełni rolę życzliwego recenzenta ale jest w stanie powstrzymać rażące błędy...
                Dodaj odpowiedź 35 4
                  Odpowiedzi: 0
                • Sceptissimus IP
                  No, a co by było gdyby krajem rządził król Lul, który przecież dokładnie w taki sposób musiałby to czynić ? Również przy pomocy swojego aparatu (bo nie ososbiście), i również jako nadający kierunek lub hamulcowy.
                  Celowo prowokuję, bo Ziemkiewicz, Braun czy Michalkiewicz często odwołują się do systemu monarchicznego - jako panaceum.
                  Dodaj odpowiedź 21 5
                    Odpowiedzi: 0
                  • Wasyl Szczujski IP
                    Rafał -jest zauważalny spadek formy. Z nazwiska Michnik wymieniony tylko 1 raz ! (przestałeś go cenić ? !). Zabrakło tradycyjnej mantry " , leming, salon, układ, , leming, salon, układ, ..... "
                    Dodaj odpowiedź 8 40
                      Odpowiedzi: 0
                    • Mycha IP
                      Tak, tak, historia na pewno się powtórzy, wszak takie jest powiedzenie, i faktem stanie się to co dziennikarz tu wróży, to jego życzeniowe myślenie, albo nawet bajdurzy, to moje określenie. Zapewne lepiej by było, by człowiek wybitny i wyjątkowy niczego nie doradzał i na nieliczne błędy rządu się zgadzał? A wtedy, jak mniemam, ta wizja katastrofy w rzeczywistości by się nie zdarzyła, choć przez autora tekstu jw. jest oczekiwana, i do czasów Marszałka obecna sytuacja porównywana by nie była a to już jest n-ta niechęć tu potwierdzana. Można, można mieć oceny krytykujące, przecież wolności słowa i poglądów są wciąż obowiązujące.
                      Tę nową zasadę, tzw. szkodzącą, będącą ponoć pewnikiem, ja będę pamiętała. Może zdarzy się okazja, bym ją kiedyś przypomniała. I to stanie się przytykiem.
                      Dodaj odpowiedź 6 17
                        Odpowiedzi: 0
                      • TadeuszS IP
                        Jasne, że Naczelnik się nasuwa, albo i Król nawet, też się czuję jak na żywej lekcji historii, chociaż może trochę wcześniejszej, to znaczy banalne rozbiory i takie tam: jak pusty skarb Jagiellonów kontra pragmatyzm Piastów; tak to jakoś u Jasienicy było. Może dla równowagi oprócz esencji dwudziestolecia czyli Piłsudskiego vs Dmowskiego, można wspomnieć o czymś lżejszym, czyli np. wynajmowanymi, z powodu problemów mieszkaniowych stolicy, miejscami do piep. nad królową naszych rzek, w sezonie letnim oczywiście. Ogólnie od dawna nie było wesoło. Ale jakoś mnie, naiwnie pewnie, się wydawało, że mimo problemów jednak jakoś szliśmy do przodu: szczególnie na początku – o dziwo pozwolono działać autentycznym fachowcom, żeby nie powiedzieć intelektualistom. No ale dzisiaj punktem odniesienia jest prezes partii, który ma problemy z wymową - np. som, zamiast są- ma już zresztą naśladowców, być może tak jak kiedyś francuski król z „r”. Żoliborskiemu inteligentowi wychowanemu w salonach chyba nie uchodzi. W jakimś wywiadzie usłyszałem, że według prezesa problemem III Rzeczypospolitej są ci, którzy przejęli nie ekwiwalentnie dużo. No to teraz sobie uzupełnią w placach z wyciętymi drzewkami pod zabudowę, w stanowiskach skarbowo– spółkowych, a i może nawet w pracy dla państwowo- partyjnych mediów. Oczywiście kluczowa w całej tej sprawie jest psychoanaliza elektoratu: tej dziwnej zdolności łączenia nienawiści do wszystkiego innego z oficjalnie głoszonym chrześcijańskim miłosierdziem, kompletny brak logiki i odporność na fakty w pozbawionej sensu wierze w teorie spiskowe, no i te kompleksy, poniekąd uzasadnione – a przecież można się chociaż trochę nauczyć angielskiego i od razu będzie łatwiej. Gratulacje, Szczęść Boże.
                        Dodaj odpowiedź 5 17
                          Odpowiedzi: 0
                        • Zza zachodniej granicy Polski IP
                          Jezeli to prawda co pisze wlasnie prorosyjski Sputnik w swym niemieckim wydaniu, to bedzie to  naprawde ciekawe, co prezes PIS-u i w tej sprawie zadecyduje, lub jaka polityke bedzie chcial w tej kwestii prowadzic. Chodzi tutaj o aktualne zadania Polakow z Ziemi Lwowskiej w strone rzadu Ukrainy w Kijowie o umozliwienie okregowi lwowskiemu jakiejs nowej formy wspolpracy, na pewno unii gospodarczej z Polska, czy nwet pelnej autonomii dla Lwowa i okolic. Ciekawe dlaczego takich wiadomosci nie ma jeszcze w Polskich mediach: Tlumaczenie u dolu na jezyk polski cytatu z podanego artykulu:

                          "...der wirtschaftliche Rückstand westukrainischer Gebiete hinter den polnischen Grenzregionen betrage etwa 50 Jahre. Anders als andere Regionen habe Lwiw noch Chancen, und diese lägen in Polen, so Lukjanenko. Eine Einmischung der Kiewer Regierung in diese Zusammenarbeit hält er für „überflüssig“.

                          Der polnische Historiker und Sejm-Abgeordnete Jan Żaryn (PiS), der am Forum teilnahm, äußerte seinerseits, Polen sollte seinen Landsleuten in Ostgalizien (heute Westukraine) entgegenkommen. Nach seiner Einschätzung ist Lwiw Polen immer treu gewesen."

                          Tlumaczenie: ...obecne gospodarcze zacofanie zachodnio-ukrainskich regionow w porownaniu z polskimi sasiadami wynosi 50 lat. Inaczej niz inne regiony Ukrainy miasto Lwow ma jeszcze realne szanse na mozliwosci porownywalnego rozwoju, a te szanse leza w Polsce, wedlug slow przywodcy polskiej miejszosci we Lwowie pana Lukjanenko, a proby torpedowania takiej polityki ze strony Kijowa wedlug jego slow sa kontraproduktywne.

                          Polski historyk i posel na Sejm Jan Zaryn (PIS) wyrazil opinie (...) Polska jest zobowiazana do wsparcia swych rodakow w Galicji Wschodniej (dzisiaj na Zachodniej Ukrainy) w ich darzeniach politycznych. Jest tez zdania, ze miasto Lwow pozostawalo zawsze wierne Polsce. Koniec tlumaczenia.

                          https://de.sputniknews.com/politik/20161225313911450-ukraine-polen-autonomie-forderung/
                          Dodaj odpowiedź 8 2
                            Odpowiedzi: 0
                          • PowiadamWam IP
                            Będzie Kaczyński smażył się w piekle za brata. Tam "strażak" nie ugasi ognia piekielnego pod sobą.
                            Dodaj odpowiedź 7 27
                              Odpowiedzi: 1
                            • Komentator IP
                              Nie jestem pewien do końca, czy Kaczyński działa jako kapitan, czy może to jest po prostu metoda PiSu, żeby za pomocą popularności jego osoby wśród prawicowych wyborców odgradzać każde potknięcie rządu od reputacji partii. Jak tylko okazuje się, że jakaś opinia jest niepopularna to przychodzi Kaczyński i wyraża wątpliwości i to wszystko wygląda tak jakby on, ten mądrzejszy, przywracał rozsądek szeregowym posłom partii.
                              Dodaj odpowiedź 6 6
                                Odpowiedzi: 0
                              • totalna padaka IP
                                25 lat demokracji i takie asy w opozycji -  takich cymbałów w opozycji nie było nigdy. to bycie w opozycji jednak obnaża najmocniej.

                                jakim cudem, po 25 latach bycia u władzy, środowisko, michnikowszczyzna, która władzę posiadała - okazało się zbieraniną debili. a to nowego co z siebie michnikowszczyzna wykrzesała - czyli partię Petru, to po prostu wprawia w stupor i to pomimo tego, że oczekiwania wobec nich były niskie.

                                to nawet nie jest negatywna selekcja - tzw. obóz III RP to idioci, którzy tylko dzięki miażdżącej przewadze (tak jak komuniści) panowali w "ten kraju", a na przestrzeni 25 lat skretynieli i kretynów namaścili na swoich następców.
                                Dodaj odpowiedź 14 4
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także