"Na celowniku Władimira Putina". Gdzie mogłaby rozpocząć się konfrontacja Rosji z NATO?

"Na celowniku Władimira Putina". Gdzie mogłaby rozpocząć się konfrontacja Rosji z NATO?

Dodano: 9
Granica polsko-białoruska, zdjęcie ilustracyjne
Granica polsko-białoruska, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Artur Reszko
Wojskowi stratedzy państw Zachodu ostrzegają, że jeśli Rosja zdecydowałaby się na rozszerzenie konfliktu na Ukrainie, pierwszym celem Moskwy stałoby się obszar na granicy Polski i Litwy. Chodzi o tzw. przesmyk suwalski.

Przesmyk suwalski to 65-kilometrowy obszar na pograniczu polsko-litewskim, od wielu lat uważany za jedno z newralgicznych miejsc w Europie i ewentualny punkt zapalnym konfliktu Rosji z NATO.

Teren tzw. przesmyku suwalskiego obejmuje obszar wokół Suwałk, Augustowa i Sejn. Z jednej strony obszar stanowi połączenie terytorium państw bałtyckich z Polską i resztą krajów NATO. Z drugiej strony obszar ten rozdziela terytorium obwodu kaliningradzkiego oraz Białorusi, głównego polityczno-wojskowego sojusznika Federacji Rosyjskiej w regionie.

Politico: Najbardziej niebezpieczne miejsce na ziemi

Jak podkreśla europejski korespondent serwisu Politico, Matthew Karnitschnig, wojskowi stratedzy ostrzegają, że jeśli Rosja zdecydowałaby się na rozszerzenie konfliktu na Ukrainie, to właśnie tzw. przesmyk suwalski byłby pierwszym celem Moskwy.

Karnitschnig dodaje, że zdaniem przedstawicieli państw Europy wschodniej, Zachód nie przykłada jednak do tych ostrzeżeń odpowiedniej uwagi, a w efekcie tzw. przesmyk pozostaje słabym punktem NATO.

W artykule zatytułowanym "Najbardziej niebezpieczne miejsce na ziemi" dziennikarz zwraca również uwagę, że po litewskiej stronie granicy nie widać żadnych sił wojskowych.

Przedstawiciele jednego z litewskich miast, znajdujących się niedaleko granicy, w odpowiedzi na pytanie Karnitschnig na temat stwierdzili, że "społeczność ufa litewskiemu wojsku i siłom NATO oraz ich zdolności do zapewnienia im bezpieczeństwa".

Napięcie na linii Litwa-Rosja

Tymczasem nie zmniejsza się napięcie na linii Wilno-Moskwa, po tym jak litewskie władze postanowiły ograniczyć import i eksport z rosyjskiego Obwodu Kaliningradzkiego.

Powodem jest prowadzona przez Rosję wojna na terytorium Ukrainy. Dla mieszkańców tego terenu oznacza to poważne problemy w zaopatrzeniu i konieczność proszenia Moskwy o zwiększenie dostaw drogą morską. Wilno poinformowało Kreml o swojej decyzji w ostatni piątek. Natomiast samo rozwiązanie weszło w życie w sobotę, 18 czerwca.

W poniedziałek decyzję władz w Wilnie skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Polityk określił działania Litwy jako "bezprecedensowe". – To pogwałcenie wszystkiego – stwierdził Pieskow w rozmowie z dziennikarzami.

Czytaj też:
"Bezczelny wybryk Wilna". Kreml grozi NATO
Czytaj też:
Szef MSZ Ukrainy wprost: Rosja nie ma prawa grozić Litwie

Źródło: politico.eu
 9
Czytaj także