Napięcie na linii Kijów-Warszawa. "Polacy grają trumnami”
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Napięcie na linii Kijów-Warszawa. "Polacy grają trumnami”

Dodano: 
Pozostałość po zdemontowanym pomniku ku czci bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii na cmentarzu gminnym w Hruszowicach
Pozostałość po zdemontowanym pomniku ku czci bojowników Ukraińskiej Powstańczej Armii na cmentarzu gminnym w Hruszowicach Źródło: PAP / fot. Darek Delmanowicz
Trwa „zimna wojna pomnikowa” między Warszawą a Kijowem. – Polacy nie są zainteresowani rozwiązaniem problemu – twierdzi Wołodymyr Wjatrowycz, szef ukraińskiego IPN.

W sferze polityki historycznej konflikt narasta. W kwietniu Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej zabronił Polakom prac ekshumacyjnych oraz zablokował proces legalizacji polskich pomników na Ukrainie. Była to reakcja na demontaż pomnika UPA w podkarpackich Hruszowicach. Ukraińcy zezwolą na wznowienie prac pod warunkiem odbudowy tego monumentu. Wjatrowycz demontaż pomnika w Hruszowicach nazwał aktem „wandalizmu”, do jakiego doszło z „błogosławieństwem” polskiego ministerstwa kultury oraz IPN. Do aktualnego stanu „wojny pomnikowej” szef ukraińskiego IPN odniósł się na swoim Facebooku, we wpisie zatytułowanym „Hra mertwymy” (dosłownie „Gra martwymi”, ale po przełożeniu na polską frazeologię lepiej brzmi „Gra trumnami”).

„Od samego początku zaznaczaliśmy, że to wymuszony tymczasowy krok, którego celem jest przekonanie polskich kolegów do rozmów na temat rozwiązania problemów z nielegalnymi pomnikami” – napisał Wjatrowycz. – "W ciągu pół roku (od kwietniowej decyzji ukraińskiego IPN – red.) ze strony polskiej mieliśmy do czynienia z falą oburzenia w mediach, były oświadczenia polityków, próby obejścia zakazu poprzez ukraińskie organizacje, a nawet próby rozpoczęcia budowy nowych nielegalnych miejsc pamięci”. 

Zdaniem Wjatrowycza przez te pół roku wiele działo się w przestrzeni medialnej i politycznej, zabrakło natomiast rzeczowych rozmów pomiędzy odpowiedzialnymi za rozwiązanie tego problemu przedstawicielami obu stron. „Ani razu nie usłyszeliśmy od przedstawiciel strony polskiej, ilu konkretnie ukraińskim pomnikom (na terenie Polski – red.) grozi demontaż jako upamiętnieniom nielegalnym? Jakich konkretnie dokumentów brakuje do zalegalizowania każdego z nich? Jaką drogę rozwiązania problemu proponują (przedstawiciele strony polskiej – red.)?”. Wołodymyr Wjatrowycz przypomina, że strona ukraińska swoją propozycję rozstrzygnięcia konfliktu przedstawiła już dawno – „legalizacja wszystkich za wszystkich”. Czyli: Kijów legalizuje wszystkie polskie pomniki na terenie Ukrainy, Warszawa zaś – wszystkie ukraińskie pomniki na terenie Polski. Taka koncepcja wpisuje się w reprezentowaną przez obecne elity ukraińskie koncepcję „symetrii win”, zgodnie z którą „tragedia wołyńska” była tylko niewiele znaczącym epizodem „wojny AK z UPA”, i tak naprawdę obie strony tego konfliktu były tak samo winne wszelkich zbrodni. Symptomatycznym jest też fakt, że iskrą na prochu ukraińskiego oburzenia był demontaż pomnika poświęconego bojownikom formacji zbrojnej, której znaczna część oddziałów odpowiada za antypolskie czystki etniczne, tymczasem polskie upamiętnienia na Ukrainie zazwyczaj poświęcone są ofiarom, nie zaś ludobójcom. „Zemsta” ukraińskiego IPN za Hruszowice dotknęła nawet sprawy szczątek legionistów poległych w bitwie pod Kostiuchnówką, która nie miała nic wspólnego z jakimikolwiek walkami Polaków przeciw Ukraińcom.

Wjatrowycz w swoim facebookowym wpisie przypomina, że według informacji ukraińskiego IPN, na terenie Ukrainy znajduje się ponad 150 polskich miejsc pamięci, które nie są należycie uporządkowane. Daje tym samym do zrozumienia, że albo te miejsca pozostaną zapomniane, albo – jeśli Polacy zgodzą się na pomniki UPA w Polsce – zostaną odnowione. „Mam wrażenie, że rozwiązanie problemu nie interesuje naszych polskich kolegów” – podsumowuje Wjatrowycz. Dodaje, że obecny stan „jest wspaniałym źródłem dla gołosłownych oświadczeń”, których wspólnym mianownikiem jest deklarowany szacunek dla poległych oraz konstatacja niemożliwości porozumienia się z Ukraińcami.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także