"Nieopłacalna droga donikąd, miliony wydane niezasadnie – przekop przez Mierzeję był od zarania skazany na porażkę i nie mógł zwiększyć bezpieczeństwa w regionie. Minister odpowiedzialny wiedział, ale nie powiedział" – tak Najwyższa Izba Kontroli podsumowała analizę inwestycji, jaką jest przekop Mierzei Wiślanej. To jeden ze sztandarowych projektów Prawa i Sprawiedliwości.
"Program przekopu przez Mierzeję Wiślaną już na etapie planowania nie miał szans na osiągnięcie w zaplanowanym czasie głównego celu inwestycji, czyli zapewnienia bezpieczeństwa i wzrostu dobrobytu w regionie. Jej wartość znacznie przekroczyła granicę opłacalności, co minister właściwy ds. gospodarki morskiej zataił przed Radą Ministrów, a swój nadzór nad całością Programu sprawował nierzetelnie. Wartość Programu, pierwotnie wynosząca 880 mln zł, do dnia zakończenia kontroli (koniec kwietnia 2023) zdążyła wzrosnąć o 125 proc. – do blisko 2 mld zł" – twierdzi NIK.
NIK: Pieniądze wydawano na cele niesłużące inwestycji
"Wykonawca inwestycji, Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni, z przekroczeniem uprawnień zaciągnął zobowiązania przewyższające budżet całego Programu o ponad 157,6 mln zł i wydał wiele milionów zł z budżetu Programu na cele niesłużące jego wykonaniu. Dopuścił też do potężnych opóźnień w realizacji kolejnych etapów inwestycji i źle sprawował nadzór nad jej postępami. Minister nie tylko nieskutecznie kontrolował działania Dyrektora Urzędu Morskiego, ale wręcz usprawiedliwiał jego wadliwe decyzje, argumentując to dbałością o bezpieczeństwo regionu. Tymczasem bezpieczeństwo nie jest celem uświęcającym łamanie prawa. Dlatego NIK analizuje możliwość skierowania powiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych" – czytamy w informacji opublikowanej przez Izbę.
NIK przygotowało także konkretne wnioski i zalecenia dla premiera, ministra infrastruktury oraz dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni.
Czytaj też:
Radny PiS z Elbląga: Prezydent miasta na złość rządowi chce odmrozić mieszkańcom uszyCzytaj też:
Kto i dlaczego uderza w strategiczne inwestycje polskiego rządu
