Premier w Auschwitz: W Yad Vashem brakuje najważniejszego drzewa, drzewa dla Polski

Premier w Auschwitz: W Yad Vashem brakuje najważniejszego drzewa, drzewa dla Polski

Dodano: 64
73. rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz
73. rocznica wyzwolenia niemieckiego obozu zagłady Auschwitz / Źródło: PAP / Jacek Bednarczyk
W budynku tzw. centralnej sauny w byłym Auschwitz II-Birkenau odbyły się uroczystości związane z 73. rocznicą wyzwolenia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W uroczystościach uczestniczyli byli więźniowie obozu, a także przedstawiciele najwyższych władz państwowych.

"W tym miejscu zło ukazało swoje najgorsze oblicze"

– Ta straszna zbrodnia, która wtedy miała miejsce jednocześnie oprócz oddzielenia od świata zewnętrznego drutem kolczastym i wysokim murem, była też oddzielona ideologią - groźną, ciemną, straszną, hitlerowską, nazistowską ideologią – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Szef polskiego rządu zaznaczył, że w Yad Vashem brakuje "jednego, najważniejszego drzewa – drzewa dla Polski".

– Jest około 20 tysięcy Sprawiedliwych Wśród Narodowych Świata, przyznanych tyle medali, wśród nich blisko 7 tysięcy dla Polaków, ale to nie oddaje prawdy, to nie oddaje rzeczywistości, która wtedy panowała. Bo w okupowanej Polsce za pomoc naszym braciom żydowskim groziła natychmiastowa kara śmierci i dlatego w Yad Vashem brakuje jednego drzewa – zaznaczył.

Mateusz Morawiecki przypomniał postacie, które mają swój wielki wkład w ukazywanie prawdy nt. niemieckiego obozu Auschwitz – Witold Pileckiego oraz Jana Karskiego. Premier stanowczo podkreślił: – Nie ma najmniejszego przyzwolenia na żadne ideologie zbrodnicze takie jak niemiecki nazizm, jak komunizm, nie ma żadnego przyzwolenia na rasizm, antysemityzm, na żadne takie zachowania.

Skazana na śmierć dwa razy, przeżyła

Podczas uroczystości głos zabrała Bronisława Horowitz-Karakulska, była więźniarka obozu Auschwitz. Choć Niemcy dwa razy wskazali ją na śmierć w krematorium, ona przetrwała. W obozie przebywała jako 8-letnia dziewczynka. Jak wspomniała, przetrwać w Auschwitz udało się jej dzięki Oskarowi Schindlerowi.

– Widzę ludzi, którym udało się to wszystko przeżyć: mając różne schorzenia, przy braku możliwości umycia się, cierpiąc głód, chłód i w pełni strachu przed kolejnym dniem. Wszystkie te okrucieństwa bardziej docierały do mojej matki niż do mnie jako małej dziewczynki – powiedziała.

– W trakcie swojego pobytu w Auschwitz dwa razy zostałam w czasie selekcji odstawiona do krematorium. Za pierwszym razem połknęłam brylant. I tym właśnie brylantem udało się potem przekupić nadzorczynię. Za drugim razem uratowała mnie ciocia. Dzięki niej ukryto mnie w miedzianym węglowym piecu, gdzie siedziałam prawie dwie godziny – wspominała Bronisława Horowitz-Karakulska.

Źródło: TVP Info / Twitter
 64
Czytaj także