Po tym, jak marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ogłosił, że nie poprze wniosku o przyznanie prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla, amerykański ambasador w Polsce Thomas Rose ogłosił zerwanie wszelkich kontaktów z Czarzastym.
"Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem Tuskiem i jego rządem" – napisał Rose w serwisie X.
Szewko o zachowaniu Czarzastego i decyzji ambasadora USA. "Na szczęście jest Nawrocki"
Do sprawy odniósł się dr Wojciech Szewko, analityk stosunków międzynarodowych, w przeszłości związany z SLD. – Gdyby to było każde inne państwo, to ambasador oglądałby Warszawę już z Okęcia, z samolotu szybko startującego z pasa – powiedział w rozmowie z Piotrem Zychowiczem na kanale Historia Realna.
Podkreślił, że suwerenne państwo nie powinno sobie na coś takiego pozwalać. – Natomiast praktyka jest taka, że pan Rose reprezentuje jeszcze większego szaleńca, który dysponuje bronią jądrową, a pan marszałek Czarzasty niestety nie – dodał Szewko.
Jego zdaniem, "wystawianie się Trumpowi na strzał, jest jedną z głupszych rzeczy, którą można zrobić". – Ja bym mu dał tego Nobla i jeszcze nagrodę Konkursu Chopinowskiego (...), bo to na niego działa – powiedział, zaznaczając, że Czarzasty powinien zachować się pragmatycznie. – Instynktu tutaj nie ma. To jest instynkt leminga i to się na nas zemści – ostrzegł naukowiec.
– Zerwać stosunki z Trumpem jest bardzo łatwo. On to może zrobić w sekundę. Co więcej, może nam pokazać, kto rządzi i nałożyć na nas cła w wysokości 600 proc. On to może zrobić i nikt go przed tym nie powstrzyma. A my nie mamy żadnych sojuszników, którzy mogliby nas przed nim bronić – tłumaczył.
Podkreślił, że "na szczęście jest prezydent Nawrocki, którego ruch MAGA uznaje za swojego człowieka". – Gdyby Trzaskowski był prezydentem, to już mielibyśmy nałożone sankcje i milion innych rzeczy – stwierdził.
Miller o żądaniach USA. "Powiedz, żeby wypier..."
– Dawno temu brałem udział w pewnych negocjacjach z Amerykanami. W nocy zostałem wezwany przez ówczesnego premiera (Leszka – red.) Millera do URM-u (Urzędu Rady Ministrów – red.) i przedstawiłem mu stanowisko amerykańskie. On mi wtedy niezwykle zaimponował, bo powiedział: "Idź tam z powrotem i powiedz, żeby wypier..." – relacjonował Szewko, wówczas doradca premiera.
Według niego, Miller "miał tego typu postawę w stosunku do Amerykanów". – Nie wiem, czy w każdej sytuacji, ale przynajmniej wtedy. To na mnie zrobiło duże wrażenie, bo tam wszyscy na dwóch łapkach biegali, żeby tylko Wielkiego Brata nie obrazić – zaznaczył.
Czytaj też:
Miller o decyzji Nawrockiego: Zrobił to, na co wielu nie miało odwagi
