Piotr R. trafił przed sąd po tym, jak w 2022 r. wysłał za pośrednictwem komunikatora wulgarną wiadomość, grożąc obecnemu rzecznikowi rządu, wtedy posłowi, Adamowi Szłapce.
Wyrok pierwszej instancji zapadł w maju poprzedniego roku, jednak został zaskarżony przez obronę. Sąd apelacyjny odrzucił argumentację obrony i prawomocnie uznał Piotra R. winnym kierowania gróźb karalnych oraz znieważenia.
"Nie ma wątpliwości"
W uzasadnieniu sądu uznano, że zebrane dowody nie budzą żadnych wątpliwości co do przestępczego charakteru gróźb formułowanych wobec Adama Szłapki. – Sąd apelacyjny nie miał najmniejszej wątpliwości, że oskarżony wyczerpał znamiona przestępstwa, które przypisaliśmy mu w wyroku. To klasyczna groźba pozbawienia życia i spowodowania obrażeń u pokrzywdzonego i słusznie ofiara odebrała je jako realną – stwierdził sędzia Maciej Świergosz, którego słowa cytuje stacja TVN24.
Sąd nie znalazł jednak dowodów na polityczne tło groźby i uznał, że chociaż Piotr R. identyfikował się z inną partią niż pokrzywdzony, nie ma dowodów na to, że motywacją była działalność polityczna Szłapki. – Są wyłącznie domniemania. Przyjęcie, że skoro oskarżony jest zwolennikiem opozycji, jeszcze niczego nie przesądza – podkreślił sędzia.
W wyroku utrzymano wymierzoną w pierwszej instancji karę: pół roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na dwa lata oraz obowiązek zapłaty pięciu tysięcy złotych na rzecz organizacji charytatywnej.
Sędzia odniósł się do szerszego kontekstu debaty publicznej w Polsce. – Zgadzamy się, że niektóre wypowiedzi polityków pogłębiają podziały społeczne, ale ten wyrok pokazuje, że nie można na takie czyny przyzwalać. Ten czyn ma charakter karygodny – stwierdził. Podkreślił również, że "słowa, wbrew temu, co niektórzy sądzą, też potrafią zabijać, prowadzą do tragicznych skutków. Doświadczenia najnowszej historii Polski dowodzą, że nie można tego lekceważyć".
Czytaj też:
Pieńkowska wygrywa w sądzie z gazetą. "PB" musi wpłacić 50 tys. zł na WOŚP
