Dzień „kobiet” nie wchodzi w grę, iż kobieta to określenie z patriarchatu, w niebinarności i transseksualności sami się gubimy, a więc nie mamy pewności, czy „dzień osób waginopozytywnych” jest określeniem jeszcze OK czy już jednak edgy i fashystoffskim.
Uznaliśmy ostatecznie, iż w naszym kolektywie „dzień osób waginopozytywnych” wystarczy do tego, iżby striggerować Nowego z Tarnowa, a koniec końców taki jest ostateczny cel naszych inicjatyw – aby wkurzyć, intelektualnie sponiewierać i zostawić na deskach wąsaty łeb polskiego patriarchatu.
Aby jednak zabezpieczyć się na oskarżenia ze strony młodszych członków korpokolektywu o jakieś odchylenie wsteczne ku konserwatyzmowi, wprowadziliśmy klauzulę, iż „dzień osób waginopozytywnych” może obchodzić każdy, kto w jakiś sposób się utożsamia z tym dniem.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
