Krystian podkreślił, że szef ministerstwa sprawiedliwości Waldemar Żurek, który w sprawie tzw. afery Epsteina powołał w prokuraturze zespół ds. badania jej polskich wątków, w tej sprawie wypowiada się "oszczędnie". Zwrócił uwagę na pojawiające się w mediach społecznościowych zdjęć Kamili L. z premierem Donaldem Tuskiem.
Parlamentarzysta pytał, czy zdjęcia te są efektem przypadku, czy też świadczą o "głębszej znajomości" premiera ze skazaną. – Ta sprawa musi być wyjaśniona do samego spodu – podkreślał Krystian. – Państwo polskie i organy państwa polskiego, w tym premier RP oraz wicemarszałek polskiego Sejmu, muszą być poza jakimkolwiek podejrzeniem związania z tymi osobami. Co w tym temacie zrobił minister sprawiedliwości? – pytał poseł PiS.
Myrcha odpowiada. Twierdzi, że wszystko jest w porządku
Posłowi odpowiedział wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha. Powiedział, że śledztwa zostały wszczęte w Polsce i Szwecji w styczniu 2023 r. Trzy miesiące później prokuratury tych państw podpisały umowę o prowadzeniu wspólnego śledztwa. Dodał, że po stronie polskiej w sprawę zaangażowane były: Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, Prokuratura Regionalna we Wrocławiu oraz Prokuratura Krajowa.
– O sprawie wiedzieli wszyscy przełożeni poszczególnych jednostek, począwszy od pana prokuratora (Dariusza) Barskiego (ówczesnego prokuratora krajowego – przyp. RMF FM), który podpisywał przecież tę umowę ze Szwecją – powiedział Myrcha. Jak dodał, sprawa ta miała istotny charakter, a prokuratura na bieżąco informowała o postępach w swoich działaniach.
Główny oskarżony w tej sprawie został skazany na karę 25 lat pozbawienia wolności. Wątek Kamili L. został wyłączony do odrębnego postępowania, kiedy – po analizie materiału dowodowego – okazało się, "że tej osobie można także postawić zarzuty". Jak mówił, rezygnację z członkostwa w PO Kamila L. złożyła w marcu 2024 r., sześć miesięcy później postawiono jej zarzuty, a w maju 2025 r. skierowany został akt oskarżenia w jej sprawie. Skazanie nastąpiło zaś w marcu 2026 r.
Wiceszef resortu przypomniał, że prokurator wnosił o wymierzenie kobiecie kary 18 lat pozbawienia wolności. Sąd I instancji nie przychylił się jednak do tego wniosku i skazał ją na 6,5 roku więzienia. Obecnie zaś – jak dodał – prokurator czeka na doręczenie wyroku sądu i jego pisemnego uzasadnienia. – Prosiłbym o wskazanie, w którym miejscu diagnozujecie państwo zaniechanie prokuratury – zwracał się Myrcha do posłów PiS. Podkreślił, że nikt, na żadnym etapie, nie "zamiatał" ani "nie odkładał" tej sprawy.
Czytaj też:
Wielichowska wściekła na dziennikarza. "Jest pan obrzydliwy"
