Jackowski mówił w piątek w TVN24, że dziwi go postawa Morawieckiego, który – mimo doświadczenia zdobytego podczas sprawowania jednej z najważniejszych funkcji w państwie – nie uwzględnił, iż "w polityce trzeba umieć czekać".
Jak zaznaczył, kwestia przyszłego przywództwa w Prawie i Sprawiedliwości prędzej czy później stałaby się przedmiotem wewnętrznej dyskusji.
Według byłego senatora Morawiecki otwarcie deklarował gotowość objęcia funkcji prezesa PiS, jednak po rozłamie znalazł się w znacznie trudniejszej sytuacji politycznej.
Trzęsienie ziemi w PiS. Co dalej z Morawieckim?
Jackowski ocenił, że przyszłość środowiska skupionego wokół byłego premiera jest niepewna. Jak mówił, nawet jeśli obecnie jego obóz może liczyć na około 6 proc. poparcia, trudno przesądzać, czy utrzyma taki wynik do wyborów i czy będzie w stanie samodzielnie przekroczyć próg wyborczy, który wynosi 5 proc.
Zdaniem Jackowskiego, Morawiecki z pozycji polityka mogącego wywierać znaczący wpływ na życie polityczne "trochę się marginalizuje".
Jackowski: Dla Kaczyńskiego partia jest najważniejsza
Odnosząc się do rozłamu w PiS, były senator stwierdził, że taki scenariusz był dla niego przewidywalny. Jak tłumaczył, dla prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego najważniejszym narzędziem prowadzenia polityki pozostaje partia, nad którą jako lider chce zachować pełną kontrolę.
W ocenie Jackowskiego Kaczyński uznał, że korzystniejsze jest utrzymanie mniejszego, ale w pełni lojalnego ugrupowania niż szerokiego obozu, w którym kwestionowane byłyby jego przywództwo, strategia i sposób zarządzania. Jak dodał, właśnie to miało przesądzić o decyzji o podziale oraz o zdecydowanych działaniach kierownictwa PiS, które nazwał "bezwzględnymi".
Czytaj też:
Konferencja Morawieckiego. Były premier zapytany, czy założy partię
