Przydacz komentował w piątek (28 sierpnia) w Polsat News słowa wiceszefa MON Pawła Zalewskiego, który stwierdził, że Polska nie chce mieć na swoim terytorium głowic jądrowych.
– Wypowiedź pana Zalewskiego jest kuriozalna, absurdalna, kompletnie nie idąca w parze z tym, co Polska do tej pory mówiła i jaka jest polityka państwa polskiego ustalona przez najważniejsze czynniki władzy – ocenił prezydencki minister.
Podkreślił, że "zarówno Pałac Prezydencki, jak i w zdecydowanej większości Sejm, ale także i władza wykonawcza w postaci rządu do tej pory, prezydent cały czas tak uważa, opowiadała się za tym, aby właśnie Polska dołączyła do programu Nuclear Sharing w ramach polityki odstraszania".
Jak dodał, "zdaje się, że pan Zalewski po prostu albo nie zna polityki własnego państwa, albo próbuje rozgrywać jakąś własną politykę w kontrze nawet do swojego własnego szefa, czyli ministra obrony narodowej, bo wczoraj Władysław Kosiniak-Kamysz musiał, jak rozumiem, trochę naprostować pana Zalewskiego".
Burza po słowach Zalewskiego o broni jądrowej w Polsce. "Szkody rozeszły się po świecie jak pożar w zbożu"
Przydacz odniósł się w ten sposób do wpisu szefa MON w serwisie X, który brzmiał: "Rozwiewając wszelkie wątpliwości: Polska jest niezmiennie zainteresowana udziałem w programie NATO Nuclear Sharing. Prowadzimy także rozmowy na temat propozycji uczestnictwa w europejskim nuklearnym parasolu ochronnym. Stanowisko naszego rządu jest w tych kwestiach jednoznaczne".
Słowa Zalewskiego o tym, że udział Polski w systemie nuklearnego odstraszania NATO nie musi oznaczać rozmieszczenia broni jądrowej na terytorium RP, prezydencki minister nazwał "nieprawdą".
– Polska chce mieć również i obecność głowic na terytorium Polski. – Dzisiaj nie ma takiej infrastruktury, ale jeśli dołączymy do programu (Nuclear Sharing), to taką infrastrukturę trzeba będzie zbudować – tłumaczył.
Dalej mówił, że są dwa argumenty za stacjonowaniem broni jądrowej w Polsce: odstraszanie Rosji przed potencjalnym atakiem i zwiększenie motywacji USA do obrony Polski dzięki obecności amerykańskich głowic jądrowych na naszym terytorium.
Zapytany, czy Zalewski powinien podać się do dymisji, Przydacz odpowiedział twierdząco. Ocenił, że "szkody zostały poczynione", ponieważ słowa wiceszefa MON "rozeszły się po świecie jak pożar w zbożu".
Czytaj też:
Samoloty z bronią jądrową w Polsce? USA prowadzą rozmowy
