W akcji uczestniczą żołnierze WOT, policjanci i strażacy. Tego samego dnia rosyjski śmigłowiec Mi-8 naruszył polską przestrzeń powietrzną w rejonie Braniewa.
Akcja służb pod Malborkiem. Obiekt zniknął z radarów
Jak poinformowało RMF FM, w okolicach Malborka w województwie pomorskim trwają poszukiwania obiektu latającego, który mógł spaść na ziemię. Informacje te potwierdził w rozmowie z Interią rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Jacek Goryszewski. – Są prowadzone działania poszukiwawcze, ale są to działania prewencyjne. Związane jest to z procedurami, jakich musimy dopełnić – przekazał wojskowy.
Obiekt został zarejestrowany przez wojskowe systemy radarowe. Według rzecznika poruszał się zgodnie z kierunkiem i prędkością wiatru. Mógł być balonem, zjawiskiem meteorologicznym lub stadem ptaków.
Żołnierze WOT przeszukują teren. Myśliwce niczego nie zaobserwowały
Poszukiwania prowadzone są w rejonie, w którym zarejestrowano ostatni sygnał radarowy. Służby sprawdzają, czy mogło tam dojść do upadku jakiegokolwiek obiektu. – Wymaga to weryfikacji, więc prewencyjnie, z uwagi na to, że nasze myśliwce nic nie zaobserwowały, prowadzone są poszukiwania żołnierzy WOT – wyjaśnił ppłk Goryszewski.
W działania zaangażowano również policję i straż pożarną. Według doniesień medialnych w poszukiwaniach mają uczestniczyć także wojskowe samoloty i śmigłowiec. – Nie było to definiowane jako zagrożenie z uwagi na prędkość i kierunek tego obiektu. Stąd też takie, a nie inne decyzje i zapobiegawczo sprawdzamy teren – zaznaczył rzecznik Dowództwa Operacyjnego.
Rosyjski śmigłowiec naruszył polską przestrzeń powietrzną
Wcześniej, w środę 23 września o godz. 11.08, doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski śmigłowiec wojskowy Mi-8. Incydent miał miejsce na północ od Braniewa, w pobliżu granicy z obwodem królewieckim. Jak przekazało Dowództwo Operacyjne RSZ, rosyjska maszyna wleciała na maksymalną głębokość około 300 metrów i przebywała w polskiej przestrzeni powietrznej przez 42 sekundy.
Lot śmigłowca był obserwowany przez polskie systemy radiolokacyjne. Poderwano samoloty myśliwskie, a naziemne siły i środki pozostawały w stanie gotowości. Pilot rosyjskiej maszyny sam zawrócił do obwodu królewieckiego.
Czytaj też:
Lubelszczyzna: Próba wykolejenia pociągów. Na miejscu pracują służby
