Mikrofon i ekran

Dodano: 
Gen. bryg. w st. spocz. Włodzimierz Sokorski (1908-1999)
Gen. bryg. w st. spocz. Włodzimierz Sokorski (1908-1999) Źródło: Wikipedia / Grzegorz Rogiński - Tygodnik "Forum" / Domena publiczna
Z Moniką Luft, dziennikarką i pisarką rozmawia Tomasz Zbigniew Zapert.

TOMASZ ZBIGNIEW ZAPERT: Objęcie prezesury Komitetu do spraw Radia i Telewizji stanowiło dla Włodzimierza Sokorskiego awans czy degradację?

MONIKA LUFT: Zdecydowanie to ostatnie! Wcześniej ów wojak spod Lenino był ministrem kultury, wszechwładnym komunistycznym urzędnikiem, który bezwzględnie wprowadzał w życie socrealizm i niszczył kariery artystów opierających się zmianom. Jednak klęska socrealizmu w sztuce wymiotła go z ministerstwa. Środowisko oskarżyło go o wszelkie, jak pisano, „zawinione i niezawinione grzechy”.

Gdy postawiono go w 1956 r. na czele Komitetu do spraw Radiofonii „Polskie Radio”, uznał to za rodzaj zesłania, choć radio pełniło przecież bardzo ważną propagandową funkcję. Załoga przyjęła nowego prezesa wrogo i jego pozycja z początku była chwiejna.

Na raczkującą telewizję prawie w ogóle nie zwracano uwagi. Jednak to się miało szybko zmienić. W 1960 r. decydenci doskonale już rozumieli, że nowe medium coraz bardziej dystansuje pozostałe. Zatem nadzorującą je instytucję przekształcono w Komitet do spraw Radia i Telewizji „Polskie Radio i Telewizja”. A Sokorski znów zgromadził w swych rękach ogromną władzę.

W dzisiejszych czasach zapewne byłby oskarżony o molestowanie seksualne.

To był człowiek rubaszny, znany z tzw. żołnierskich dowcipów. Mawiano, że w telewizji najbardziej interesowały go spikerki. Dzisiaj jego poczucie humoru, przejawiające się w pytaniu kobiet, czy założyły ciepłe majtki, albo podnoszeniu im spódnic, z całą pewnością by potępiono. Czy faktycznie molestował podwładne? Według ówczesnych standardów nie, ale prawdą jest, że był kobieciarzem. Miewał romanse, był czterokrotnie żonaty. Warszawskie salony plotkowały o coraz młodszych wybrankach jego serca. Parał się literaturą erotyczną i wręcz szczycił się, że, obok Żeromskiego i Nienackiego, to on znaczył coś w polskiej prozie erotycznej. „Moje życie osobiste, podobnie jak życie twórcze, przebiegało niemal zawsze na pograniczu erotycznej i politycznej pornografii” – powiedział w jednym z wywiadów.

Jego sukcesor uosabiał warszawski żart z początku lat 70. „Na peron wjeżdża pociąg z Katowic. Proszę odsunąć się od stanowisk”.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Rozmawiał: Tomasz Zbigniew Zapert
Czytaj także