Politolog ostrzega liderów ZP: Polacy w końcu się zorientują
  • Damian CyganAutor:Damian Cygan

Politolog ostrzega liderów ZP: Polacy w końcu się zorientują

Dodano: 220
Liderzy Zjednoczonej Prawicy
Liderzy Zjednoczonej Prawicy / Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
Jeżeli liderzy Zjednoczonej Prawicy nie dojdą do porozumienia, to w końcu Polacy zorientują się, że rząd wypalił się wewnętrznie – mówi DoRzeczy.pl Bartosz Brzyski, politolog z Klubu Jagiellońskiego.

Damian Cygan: Czy Porozumienie Lewicy z PiS ws. Krajowego Planu Odbudowy to wyraz politycznego geniuszu Jarosława Kaczyńskiego, czy może po prostu rozsądnie zachowującej się opozycji?

Bartosz Brzyski: Moim zdaniem przeważył raczej rozsądek Lewicy i jej polityczny pragmatyzm, bo to, że Jarosław Kaczyński będzie chciał się zabezpieczyć na wypadek weta Solidarnej Polski było jasne od samego początku.

Natomiast widać, że wielki problem ma Koalicja Obywatelska. Pytanie, jak wybrnie z tego paradoksu, ponieważ z jednej strony podnosi, że jest proeuropejska, a z drugiej wysyła sygnały, że jest w stanie obalić nawet budżet europejski tylko po to, żeby zrobić na przekór PiS. Widocznie niektórzy politycy uważają, że cena odsunięcia tej ekipy od władzy może być właściwie każda, z ryzykiem straty miliardów euro włącznie. Dlatego Lewica postąpiła rozsądnie, bo przyjęcie tych środków jest sprawą interesu publicznego.

Czy Lewica może być sojusznikiem PiS także w innych sprawach i zastąpić stawiających się co jakiś czas koalicjantów?

Po pierwsze Lewica jest niejednorodna. Do współpracy z PiS bardziej skłonni mogą być politycy Razem i SLD, bo Wiosna to ugrupowanie mocno liberalne. Oczywiście nie będzie żadnego trwałego sojuszu na linii Lewica – Zjednoczona Prawica, natomiast w doraźnych sprawach pole do współpracy jest dosyć spore. Zwłaszcza że Lewica pokazuje pewien pragmatyzm polityczny, bo choć w wielu rzeczach nie zgadza się z PiS, to jednocześnie nie ma problemu przystawać na jego propozycje, jeśli widzi ich sens.

Co więcej widać, że Lewica nie przyjęła strategii totalnej opozycji i próbuje forsować swoje pomysły. Dlatego sądzę, że zaufanie między Lewicą a PiS może być budowane. Widzę też pojedyncze postulaty Lewicy z katalogu polityk publicznych, które mógłby zaakceptować PiS.

Dzień po publikacji Onetu o wyborach kopertowych CBA weszło do mieszkania syna Mariana Banasia, na co prezes NIK natychmiast zareagował mocnym oświadczeniem. Czy w tej sprawie możemy mówić o przypadku?

Myślę, że nie. Już jakiś czas temu Marian Banaś udzielił wywiadu Business Insiderowi, właściwie zapowiadając rozwój wypadków. Ewidentnie toczy się walka między służbami a prezesem NIK. PiS zależy, żeby Banaś ustąpił ze stanowiska, ale on nie chce się poddać i twardo trzyma się stanowiska.

Wiemy, że NIK dysponuje szeregiem raportów z różnych kontroli, które są niewygodne dla władzy i co jakiś czas mogą wyciekać do opinii publicznej, stając się coraz większym ciężarem dla rządu. Na razie wygląda na to, że mamy do czynienia z walką na wyniszczenie, bo ani Banaś, ani służby nie chcą zrobić kroku w tył.

Rząd przedstawił ambitny harmonogram znoszenia obostrzeń na maj. Program szczepień przyspiesza, a ostatnie dane epidemiczne wskazują, że mamy wyraźny trend spadkowy. Dla Zjednoczonej Prawicy nadchodzi lepszy czas?

Widać, że szczepienia rzeczywiście idą bardzo dobrze. Niedługo każdy kto chce, będzie zaszczepiony. W tej sprawie rząd dał radę. Jeżeli za chwilę będzie przyjęty KPO i zostanie ogłoszony Nowy Ład, a na to nałoży się odmrażanie gospodarki, wpłynie to pozytywnie na nastroje społecznie i da rządowi wiatr w żagle.

Ale z drugiej strony ciągle mamy problemy wewnątrz Zjednoczonej Prawicy. I jeśli najważniejsi aktorzy tego sporu nie dojdą do porozumienia, to w końcu Polacy zorientują się, że rząd wypalił się wewnętrznie. Bo nawet jeśli daję radę w poszczególnych aspektach, takich jak szczepienia, to oprócz tego potrzebna jest wizja. Tę może wnieść Nowy Ład. O tym, czy rząd Zjednoczonej Prawicy ma przed sobą jeszcze jakąś przyszłość, być może dowiemy się dopiero na jesieni. Teraz zbliża się okres wakacyjny, a to oznacza mniej politycznych wydarzeń.

Jesteśmy już w połowie kadencji i ZP musi zadać sobie pytanie, czy jest sens ciągnąć ją do końca, czy może trzeba ją skrócić i spróbować – na fali odbicia po pandemii i chaosie na opozycji – zawalczyć o pełną kadencję w nowym rozdaniu i z perspektywą lepszych nastrojów społecznych.

Czytaj też:
Rzymkowski: Politycy Lewicy zdradzają, że był szaleńczy pomysł Budki

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 220
Czytaj także