"Praca NIK jest zagrożona". Kwiatkowski: Wiceprezes Dziuba działa w recydywie

"Praca NIK jest zagrożona". Kwiatkowski: Wiceprezes Dziuba działa w recydywie

Dodano: 15
Krzysztof Kwiatkowski w Senacie
Krzysztof Kwiatkowski w Senacie / Źródło: PAP / Rafał Guz
Mam wrażenie, że prezes Dziuba działa w recydywie – ocenił były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Według informacji przekazanych podczas konferencji do marszałek Sejmu wpłynął wniosek o odwołanie Dziuby z funkcji wiceszefa NIK. Równocześnie prezes Izby Marian Banaś złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swojego podwładnego.

Według Mariana Banasia Dziuba nie dopełnił obowiązków w związku ze swoimi obowiązkami jako wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli i próbował zablokować zakończenie prac nad raportem z kontroli w Funduszu Sprawiedliwości, zarządzanym przez ministra Zbigniewa Ziobrę.

Odmowa głosowania

Sprawa dotyczy wydarzeń na posiedzeniu Kolegium NIK, które odbyło się 21 lipca tego roku. Podczas niego rozpatrywano m.in. wątpliwości zgłoszone przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę do wystąpienia pokontrolnego. Podczas posiedzenia Kolegium, Dziuba złożył wniosek o zdjęcie z porządku obrad punktu dotyczącego rozpatrzenia zastrzeżeń zgłoszonych przez Zbigniewa Ziobrę. Według niego materiał był zbyt obszerny. Wniosek przepadł w głosowaniu.

Po rozpatrzeniu złożonych przez Ziobrę zastrzeżeń Kolegium miało przystąpić do głosowania nad odniesieniem się do nich. Dziuba stwierdził jednak, że nie będzie głosował.

Kwiatkowski: Wiceprezes Dziuba działa w recydywie

Do sprawy w RMF FM odniósł się senator, były szef NIK Krzysztof Kwiatkowski. – Trzymam kciuki za Najwyższą Izbę Kontroli, żeby dobrze wykonywała swoje obowiązki – a dzisiaj jest to zagrożone – stwierdził.

– Mam wrażenie, że prezes Dziuba działa w recydywie – ocenił. – Kontrolerzy NIK-u już raz skarżyli się, że próbował wpływać na ich kontrolę, a teraz sam prezes NIK-u mówi (...), że próbował on doprowadzić do sytuacji, że kontrola nie mogłaby się zakończyć – mówił.

Dopytywany, po co wiceprezes NIK miałby to robić, stwierdził: "po to, żebyśmy się wszyscy nie dowiadywali o tym, gdzie trafiały pieniądze, które miały służyć ofiarom przemocy domowej, kobietom, dzieciom, ofiarom wypadków drogowych".

– Gdzie trafiały te pieniądze? Jak pokazały kontrole, które jeszcze ja przeprowadzałem: np. do Centralnego Biura Antykorupcyjnego na zakup systemów informatycznych, które, jak sami dziennikarze zidentyfikowali, służą inwigilacji obywateli – dodawał Kwiatkowski.

Czytaj też:
Syn Banasia: Nie boję się. Sądy są jeszcze niezależne
Czytaj też:
Banaś to personalny błąd Kaczyńskiego? Czarnecki: Nie ma co ukrywać
Czytaj też:
Banaś: Kiedyś Kaczyński mówił, że należy mi się Order Orła Białego

Źródło: RMF 24
 15
Czytaj także