Tusk popełnił błąd? "Czuję tu rękę Sikorskiego"

Tusk popełnił błąd? "Czuję tu rękę Sikorskiego"

Dodano: 11
Lider PO Donald Tusk i marszałek Senatu Tomasz Grodzki podczas krajowej Konwencji PO
Lider PO Donald Tusk i marszałek Senatu Tomasz Grodzki podczas krajowej Konwencji PO Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Donald Tusk popełnił błąd proponując zmianę konstytucji z PiS-em – uważa anonimowy polityk.

W zakulisowej rozmowie z "Wprost" anonimowy polityk oceniał ostatni ruch Donalda Tuska, który podczas konwencji Platformy Obywatelskiej zaproponował zmianę artykułu 90. konstytucji i dodanie zapisu, że wypowiedzenie umowy międzynarodowej odbywa się większością dwóch trzecich. Jak stwierdził, lider PO popełnił błąd.

– Czuję w tym rękę Radka Sikorskiego. Ten genialny pomysł zaraz się wysypie, bo PiS podejmie rękawice i do projektu oprócz wyjścia Polski z UE będzie chciała dopisać zdanie, że Polska jest suwerennym krajem, pod czym Platforma nie będzie chciała się podpisać. Koniec końców, nic z tego nie wyjdzie – opowiada rozmówca portalu.

— Tusk wrócił i zachowuje się jak król Europy. Nawet gdy popełnia błąd, to nikt nie odważy się zwrócić mu uwagi – ocenia inny informator "Wprostu".

Również politycy PiS mają nie wierzyć w powodzenie tego pomysłu. – Chcą rozmawiać o konstytucji, to proszę bardzo, jesteśmy gotowi. Niech złożą projekt, powołamy komisję konstytucyjną i zacznie się zabawa z „wrzucaniem” coraz to nowych pomysłów, która potrwa do końca kadencji. Ostatecznie nic nie zostanie uchwalone, ale nie z naszej winy – mówi poseł PiS.

I dodaje: skoro Donald Tusk gra Polexitem to musimy pokazać, że to jest tylko gra, bo nasz obóz nie chce wyprowadzać Polski z Unii Europejskiej.

"Indiański wódz" i problemy Kaczyńskiego

Jak podkreśla rozmówca "Wprostu" z otoczenie Jarosława Kaczyńskiego, prezesowi PiS imponuje postawa Mateusza Morawieckiego, który zachowuje spokój, pomimo ataków z wielu stron. – Określił go nawet mianem „indiańskiego wodza” – zdradza anonimowy polityk.

Jak dodaje, Jarosław Kaczyński zmaga się teraz z konsekwencjami wyrzucenia z koalicji Jarosława Gowina. Miał nie spodziewać się, że w miejscu Porozumienia pojawią się trzy nowe frakcje, które będą chciały ugrać dla siebie jak najwięcej. Negocjowanie z wieloma politykami ma "doprowadzać prezesa do szału".

– Gowin był jedynym do rozmów, a teraz rozmawiać trzeba prawie z każdym – twierdzi informator, zaznaczając, że takiego ośmielenia posłów do stawiania żądań prezesowi nigdy w PiS nie było.

Czytaj też:
"Nie tylko Donald się wściekł". Echa urodzinowej imprezy u Mazurka
Czytaj też:
PiS potrzebuje koalicjanta. Oto jak zagłosowaliby Polacy
Czytaj też:
Hołownia poucza Tuska: Odradzam układanki z PiS-em

Źródło: Wprost.pl
 11
Czytaj także