Siemoniak: Ostatnie wybory prezydenckie nie były równe

Siemoniak: Ostatnie wybory prezydenckie nie były równe

Dodano: 
Tomasz Siemoniak, Koalicja Obywatelska
Tomasz Siemoniak, Koalicja Obywatelska Źródło: PAP / Paweł Supernak
To tak jak z Putinem, kto raz oszuka, może to zrobić drugi raz – mówił o Prawie i Sprawiedliwości poseł Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk był we wtorek gościem programu "Onet opinie", gdzie był pytany o bieżącą sytuację polityczną. Były premier nie krył, że widzi ją w czarnych barwach. Jego zdaniem w Polsce nie ma uczciwych wyborów, a i nie wiadomo czy najbliższej przyszłości sytuacja jeszcze się ne pogorszy.

– Zarówno w Polsce jak i na Węgrzech mamy do czynienia z wyborami wolnymi (bo każdy może pójść zagłosować), ale nieuczciwymi, m. in. przed nadużywanie mediów publicznych przez władzę. Najbliższe wybory mogą być nie tylko nieuczciwe, ale także sfałszowane. Żeby uniknąć tego ryzyka musimy mieć własny niezależny system kontroli wyborów – mówił były premier.

Siemoniak: Wybory nie były równe

O powyższą wypowiedź Donalda Tuska pytany był w środę na antenie Radia Wrocław jego współpracownik Tomasz Siemoniak.

– Widzieliśmy to na własne oczy, że ostatnie wybory prezydenckie nie były równe, nie było równych szans – mówił były szef MON zaznaczając, że "nikt nie powiedział, że były sfałszowane".

Potrzeba kontroli procesu wyborczego

Zdaniem polityka Platformy w Polsce należy zorganizować ruch kontroli wyborów, by zagwarantować uczciwość tego procesu.

– Ja sam pamiętam byłem członkiem komisji wyborczej w 89. roku, jak przedstawiciel Komitetu Obywatelskiego, jakie to było ważne, że patrzyliśmy na ręce, no będącej w zdecydowanej przewadze wtedy, władzy. Uważam, że to jest absolutnie bardzo zasadne. Sama zapowiedź takiego ruchu powinna powściągać tych, którzy chcieliby cokolwiek złego zrobić – przekonywał.

Siemoniak przywołał także głosowanie w sali kolumnowej nad budżetem na 2017 rok. Przekonywał, że podczas tamtych wydarzeń "klub PiS-u nie wpuścił posłów opozycji, potem to jakoś dziwnie policzył i uznał, że budżet został przyjęty".

– To tak jak z Putinem, kto raz oszuka, może to zrobić drugi raz – spuentował Siemoniak.

Czytaj też:
Kryzys na granicy. Siemoniak mówi o pułapkach stawianych na opozycję
Czytaj też:
Rzońca: Sędziowie TSUE są politykami na usługach układu zamkniętego

Źródło: Radio Wrocław, Onet
Czytaj także