Kaczyński zabrał głos ws. Pegasusa. Padły mocne słowa

Kaczyński zabrał głos ws. Pegasusa. Padły mocne słowa

Dodano: 
Jarosław Kaczyński, prezes PiS
Jarosław Kaczyński, prezes PiS Źródło:Facebook / PiS
Wicepremier i prezes PiS zaprzecza, aby system Pegasus był wykorzystywany do podsłuchiwania polityków opozycji.

Jarosław Kaczyński udzielił wywiadu tygodnikowi "Sieci". Jego fragment (całość ukaże się w poniedziałek) został zamieszczony na stronie portalu wpolityce.pl. Prezes PiS odnosi się w nim do afery z użyciem systemu Pegaus. Według opozycji, ten fakt wypłynął na wyniki wyborów parlamentarnych w 2019 roku. Kaczyński zaprzecza jednak tym twierdzeniom.

"Afera z niczego"

Kaczyński określił szum medialny wokół Pegasusa jako "aferę z niczego". Szef PiS wskazał, że "Pegasus to program, po który sięgają służby zwalczające przestępczość i korupcję w wielu krajach" i dodał, że "źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia".

– Chyba każdy się zgodzi, że rozmaite grupy przestępcze powinny być pod obserwacją, że przestępczość trzeba zwalczać i że na całym świecie używa się do tego narzędzi inwigilacji, oczywiście gdy są do tego podstawy prawne i zawsze pod kontrolą sądu, prokuratury. W Polsce system nadzoru nad takimi działaniami należy do najbardziej rygorystycznych w Europie – stwierdził wicepremier ds. bezpieczeństwa.

Kaczyński określił doniesienia opozycji o tysiącach podsłuchiwanych telefonów jako "całkowicie pozbawione związku z rzeczywistością".

– Ich autorzy wykorzystują fakt, że osoby mające o tym realną wiedzę nie mogą nic o tym powiedzieć, są związane tajemnicą służbową. Mogę zatem tylko podkreślić: opowieści opozycji o użyciu Pegasusa w celach politycznych to całkowite bzdury – dodał.

Wygrane wybory

Kaczyński zaprzeczył także, by sztab wyborczy PiS korzystał z informacji pozyskanych za pomocą Pegasusa.

– żadnych takich informacji w czasie działalności sztabu nie mieliśmy, z niczego takiego nie korzystaliśmy. Żaden Pegasus, żadne służby, żadne jakieś tajnie pozyskane informacje nie odgrywały w kampanii wyborczej w roku 2019 jakiejkolwiek roli – zapewnił szef PiS.

– Te wszystkie opowieści pana Brejzy są puste, nic takiego nie miało miejsca. Przypominam, że on sam pojawia się w sprawie inowrocławskiej w poważnym kontekście, jest tam podejrzenie poważnych przestępstw. Z wyborami nie miało to nic wspólnego – dodał wicepremier.

Kaczyński wykluczył także możliwość powstania sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa, gdyż, jak stwierdził, "nie ma tu nic, żadnego faktu, poza histerią opozycji. Nie ma żadnej sprawy Pegasusa, nie było żadnej inwigilacji".

Prezes PiS odniósł się także do informacji "Gazety Wyborczej", która podała, że zakup systemu był finansowany ze środków Funduszu Sprawiedliwości.

– To sprawa o charakterze technicznym, bez większego znaczenia. Pieniądze publiczne wydano na ważny cel publiczny, związany z walką z przestępczością, ochroną obywateli – ocenił Kaczyński.

Afera Pegasusa

Jakiś czas temu agencja AP przekazała, że w 2019 roku w Polsce zhakowane i podsłuchiwane mogły być telefony komórkowe mec. Romana Giertycha, prokurator Ewy Wrzosek oraz obecnego senatora Krzysztofa Brejzy, który wówczas kierował kampanią Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi.

Smartfon polityka mógł być celem cyberataków aż 33 razy. On sam przyznał, że złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury, ale ta miała nie zainteresować się tą kwestią, traktując ją jako "gorący kamień".

Czytaj też:
Fake news o Kaczyńskim. Znani dziennikarze zaliczyli potężną wpadkę
Czytaj też:
Warszawa: Kierowca prezesa Kaczyńskiego złamał przepisy drogowe

Źródło: Sieci
Czytaj także