Sejmowa Komisja Zdrowia przyjęła we wtorek wieczorem wniosek o odrzuceniu projektu ustawy o testowaniu pracowników w pierwszym czytaniu. Za wnioskiem o jej odrzucenie w całości głosowało 22 posłów, przeciw było 17, nikt nie wstrzymał się od głosu. Rekomendacja komisji nie oznacza odrzucenia projektu. O tym decyduje cały Sejm.
Poseł klubu PiS Anna Maria Siarkowska określiła projekt jako "ustawę o donosicielstwie". – Wprowadzi zdecydowanie kolejne podziały społeczne, wprowadzi konflikt pomiędzy pracodawcą a jego pracownikami, jak i również wśród samych pracowników – mówiła. Według Siarkowskiej projekt wprowadza tryb administracyjny dla roszczeń cywilnoprawnych, czyli dla roszczeń odszkodowawczych, który jest nieznany w naszym porządku prawnym. Jej zdaniem to budzi pytania natury prawnej.
Parlamentarzystka wskazywała też, że testowanie to nie jest metoda na walkę z koronawirusem, co pokazują decyzje innych państw. – Dlaczego wnioskodawcy tej ustawy lekceważą doświadczenia innych krajów, które wycofują się z restrykcji, bo wiedzą, że są nieskuteczne. Po co dzisiaj irytować obywateli, wzniecając społeczne podziały i konflikty i destabilizować sytuacje wewnętrzną w Polsce? – pytała.
Z kolei Maria Kurowska (Solidarna Polska) powiedziała, że wypowiada się w imieniu swoich wyborców, „ale również tej ogromnej ilości naszych rodaków z Polski, którzy piszą do mnie mejlem, na mediach społecznościowych, telefonują do mnie i do biura poselskiego”. – Ci ludzie – nie spotkałam się, aby ktoś z nich był za restrykcjami, za tą ustawą – mówiła.
– Wydaje mi się, że te głosy, które są i które słyszymy na tej sali, głosy z ulicy, wyraźnie dowodzą tego, że my zaczynamy przestawać reprezentować naszych ludzi, naszych rodaków, a tego nam uczynić absolutnie nie wolno – oceniła Kurowska.
Piecha broni ustawy
Inaczej o projekcie wypowiadał się wiceszef sejmowej komisji zdrowia. Poseł Bolesław Piecha (PiS) przyznał, że może rozwiązania zawarte w projekcie pojawiają się zbyt późno i nie są doskonałe. Jak mówił, w projekcie też nie zapisano, że trzeba udowodnić fakt, że ktoś od kogoś się zaraził.
– Tam jest stwierdzenie obiektywnego faktu, że jeżeli ktoś zaraził się koronawirusem, a ma uzasadnione podejrzenie, że mogłoby to być w zakładzie pracy zgłasza wniosek. Ten wniosek dotyczy pracodawcy, czy w jego zakładzie pracy są osoby, które nie przeprowadziły testu – wyjaśniał poseł.
Projektu bronił także poseł Czesław Hoc. – Postępujemy zgodnie z wartościami konstytucyjnymi: art. 38 prawo ochrony do życia i zdrowia, art.68 ust. 4 - władze państwowe mają obowiązek zwalczania chorób epidemicznych, art. 66 - każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy – wyliczył poseł Hoc.
Zaznaczył, że program szczepień cały czas postępuje, "a wszystkie proponowane kwestie były wręcz entuzjastycznie przyjęte przez obywateli". Pytał, czy "proponowanie testowania to jest aż tak hańbiące i co proponuje opozycja?".
Czytaj też:
Lisicki: Wspaniały konwój wolności w Kanadzie! Ziemkiewicz: Liberalne media już na nich szczują
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
