To, że Francja, Niemcy i inne kraje zrosną się w jedno, jak swego czasu same powstały ze zrośnięcia w jedno, powiedzmy, Prowansji, Burgundii, Normandii i innych (czy, w wypadku Niemiec, różnych Brandenburgii, Saksonii i Bawarii) – oraz, że oni są narzędziami w ręku Historii, mającymi ten proces uprościć i przyśpieszyć, to jest dla nich równie oczywiste, jak dla bolszewików oczywista było to, że wszystkim rządzi walka klas, i że prowadzi ona nieuchronnie do wyeliminowania klas złych, wprowadzających do życia publicznego nieszczęścia oraz budowy rajskiego „społeczeństwa bezklasowego”. Albo, by sięgnąć po bliźniaczy przykład – jak dla nazistów oczywisty był społeczny darwinizm, wymuszający zniszczenie ras gorszych, zatruwających świat swymi wadami, przez te lepsze, szlachetne i przedsiębiorcze.
Mówiłem o tym kiedyś – o skutku zastąpienia przez europejskie Oświecenie Boga figurą Rozumu, którego prorokiem uczyniono przedstawicieli Nauki – w swojej internetowej Akademii Zdrowego Rozsądku, ten wykład znalazł się jako appendix w książce „Czas Bezprawia”, więc kto ciekaw, znajdzie tam dość dokładne omówienie totalniackiego mentalu.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

