Co nam mówi Grzegorz Braun?

Co nam mówi Grzegorz Braun?

Dodano: 
Europoseł Grzegorz Braun
Europoseł Grzegorz Braun Źródło: PAP / Piotr Polak
Mikołaj Drozdowicz Grzegorz Braun nie opowiada, że da ludziom dopłaty do mieszkań czy że podwyższy im emerytury, nie obiecuje gruszek na wierzbie, dlatego trudno go przelicytować.

Nie jest też rozwiązaniem jakiegokolwiek ważnego problemu czy gwarantem podjęcia wyzwań stojących przed Polską. Stanowi jedynie odbicie establishmentu III RP ukazane w krzywym zwierciadle, wyrzut sumienia systemu, który przestał dowozić, krytyczny błąd w Matrixie

Rok 2025 z całą pewnością należał do Grzegorza Brauna. Polityk uważany przez mainstream za króla szurów, foliarzy i zwolenników teorii spiskowych nie tylko odniósł spektakularny sukces w wyborach prezydenckich, lecz także stał się trwałym elementem polskiej sceny politycznej, którego nie da się już lekceważyć. Wyjaśniam, że za sukces w wyborach prezydenckich nie uważam bynajmniej zdobycia przez Brauna 6,34 proc. głosów, co przekłada się na ponad 1,2 mln wyborców. Rzecz w tym, że to dzięki Grzegorzowi Braunowi wybory wygrał Karol Nawrocki, co nie byłoby możliwe, gdyby lider Konfederacji Korony Polskiej w zdecydowany sposób nie poparł obecnego prezydenta przed II turą wyborów.

Braun, jako czystej wody antysystemowiec, miał pole manewru. Nie musiał wskazywać na Karola Nawrockiego. Mentzen, którego Konfederacja stała się w tym czasie częścią systemu politycznego III RP, wybrał formułę dopasowania, ostatecznie zawarł z Nawrockim porozumienie programowe w postaci deklaracji toruńskiej, dzięki czemu większość jego wyborców zagłosowała przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu. Ale Braun częścią systemu się nie stał. Z punktu widzenia wyborców prawicy zachował się odpowiedzialnie, budując jednocześnie autonomię i sprawdzając własną siłę polityczną. Przy różnicy nieco ponad 350 tys. głosów w II turze wyborów okazało się, że to Braun stał się kingmakerem.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także