Sytuacja na Ukrainie znalazła się wśród wątków rozmowy z Wojciechem Cejrowskim na antenie Radia WNET.
Wojna na Ukrainie okiem Amerykanów
Cejrowski zwrócił uwagę na to, że w amerykańskim społeczeństwie narastają wątpliwości wobec zaangażowania państwa w wojnę Rosji i Ukrainy.
– Oni pytają: czemu z takim budżetem pakujemy się w kolejną wojnę, skoro udało się pozamykać poprzednie wojny – głównie Trumpowi – powiedział Cejrowski, dodając, że Amerykanie mało wiedzą o Ukrainie, a o przebiegu walk jeszcze mniej. Zwrócił uwagę na to, że Joe Biden być może nie wytłumaczył tego Amerykanom, bo odpowiedź jest taka, że trzeba ją ukrywać. Być może jednak sam do końca tego nie wie, zaznaczył.
– NATO to sojusz obronny, który ma zapisane w swoich dokumentach obronę swojego terytorium. To Amerykanie pytają o to – tłumaczył Cejrowski, wskazując, że gdy jest o to pytany, nie potrafi udzielić odpowiedzi.
Cejrowski: Pytają o interes USA
Cejrowski powiedział, że Amerykanie nie rozumieją tak dużego zaangażowania wojsk USA akurat na Ukrainie, skoro na kuli ziemskiej jest więcej konfliktów, ale nie wysyła się tam sprzętu wojskowego, podając przykłady, m.in. Gruzji.
– Pytają, gdzie jest amerykański interes? Dlaczego Ameryka angażuje się w wojnę i to w ramach sojuszu obronnego. Będąc w straszliwych kłopotach finansowych, Biden wydaje kolejne miliardy na Ukrainę – powiedział Cejrowski, wskazując, że USA mają wciąż nieobronioną granicę z Meksykiem, z której wciąż napływają fale nielegalnych imigrantów. – Ogólnie ludzie się przejmują, ale pytają, dlaczego mają angażować się finansowo i wchodzić w konflikt z Rosją, którego mogliby uniknąć, umywając rączki, co Ameryka robi bardzo często w różnych konfliktach – powiedział Cejrowski.
Handel ropą i gazem
Cejrowski tłumaczył, że Joe Biden swoimi decyzjami zablokował pracę potężnych złóż ropy i gazu w USA, co sprawia, że Kreml może się bogacić, sprzedając po wyższych cenach swoje surowce. Gdyby cofnąć te decyzje, Amerykanie mogliby naprawdę uderzyć gospodarczo w Rosję.
Czytaj też:
Szewko: Chcielibyśmy stałej obecności wojsk USA, a to będzie rodzaj wirtualnego dowództwaCzytaj też:
Lisicki: Nastawienie moralne jest zrozumiałe, ale brakuje pragmatycznegoCzytaj też:
Polskie wojska lądowe na wojnie z Rosją? Bartosiak: Nie ma wątpliwości