Wolni ludzie
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Wolni ludzie

Dodano: 
Zespół Honeybeast na wydarzeniu Uniwersytet Letni Tusványos
Zespół Honeybeast na wydarzeniu Uniwersytet Letni Tusványos Źródło: PAP / ZOLTÁN/TUSVANYOS.RO
W czasach powszechnego narzekania, że prawica nie umie zaciekawić młodych i nie wie, jak budować soft power, Węgrzy wskazują drogę

Dopóki nie zamieniłem kilku słów z innymi podróżnikami, dopóty nie miałem pojęcia, jak bardzo byłem uprzywilejowany. Ci, którzy wybrali pociąg z Budapesztu, jechali tu 16 godzin. Ci, którzy wsiedli w samochody, niewiele krócej, bo jadąc ze stolicy Węgier, za kółkiem trzeba spędzić przynajmniej dziewięć, dziesięć godzin, a przecież trzeba jeszcze po drodze coś zjeść i odpocząć. Nagle nasza nieco męcząca podróż, czyli atak na Transylwanię z innej strony – lot z Warszawy do Bukaresztu, potem cztery godziny w aucie – wydała mi się krótka i luksusowa. Nieważne, grunt, że byliśmy na miejscu.

Było późno: ciepły wieczór, zmrok, a w powietrzu dudniąca muzyka wypełniająca całą dolinę, w której rozsiadł się kurort Băile Tușnad. Rumunia, ale wszędzie słychać język węgierski; nic dziwnego, jesteśmy na 31. edycji Uniwersytetu Letniego Tusványos. To impreza organizowana przez instytucje węgierskie dla wielkiej transylwańskiej diaspory. Jesteśmy w sercu Seklerszczyzny, tu niemal 90 proc. ludności mówi po węgiersku. Ilu tu jeszcze Seklerów? Szacunki są różne, jedne źródła mówią o 850 tys., inne – o ponad 1,2 mln.

Zostawiam bagaż w pensjonacie, odbieram niezbędne przepustki z biura organizatorów i pędzę na teren imprezy zobaczyć, jak to wszystko wygląda. Na głównej scenie (mapka informuje, że to scena imienia poety węgierskiego Sándora Petőfiego) gra właśnie węgierska gwiazda melodyjnego rocka, zespół Kowalsky meg a Vega (nie mylić z polską grupą Kowalski). Tłum bawi się znakomicie, jest tu na pewno kilka tysięcy ludzi, może więcej, trudno ocenić w orgii reflektorów bijących ze sceny w ciemność. Spaceruję, słucham, przyglądam się stoiskom z jedzeniem. Jestem tu pierwszy raz. OK, a więc to taki wakacyjny festiwal. Nic bardziej mylnego.

Artykuł został opublikowany w 31/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także