Zagrożenie wojną a klimatyzm. Ziemkiewicz: Mam nieodparte skojarzenie

Zagrożenie wojną a klimatyzm. Ziemkiewicz: Mam nieodparte skojarzenie

Dodano: 15
Rafał Ziemkiewicz
Rafał Ziemkiewicz Źródło: YouTube / Rafał Ziemkiewicz
"Wojna. Znowu" – to tytuł najnowszego nagrania Rafała Ziemkiewicza, w którym publicysta "Do Rzeczy" zastanawia się, czy w elitach Zachodu nastąpiło przebudzenie wobec Rosji, czy może rozpoczyna się inna rozgrywka.

Od kilku tygodni w mediach lawinowo wzrosła ilość ostrzeżeń przed ewentualną wojną. Głosy takie mocno wybrzmiały m.in. z Niemczech. Jest to o tyle ciekawe, że dotychczas znaczna część mediów zachodnich bagatelizowała zagrożenie ze strony putinowskiej Rosji.

W najnowszym nagraniu z serii "Z mojej półki" Rafał Ziemkiewicz zastanawia się, czy mamy do czynienia z przebudzeniem, czy być może z jakąś rozgrywką. Żeby to ocenić, w kontekście dzisiejszej sytuacji w Europie przypomina wydarzenia z wieków XIX i XX, wskazując, że były to czasy pod wieloma względami analogiczne do dzisiejszych. W swojej analizie Ziemkiewicz bazuje na książkach opisujących szaleństwo i upadek elit tamtej Europy: "Wyniosłej wieży" Barbary W. Tuchman oraz "Drednought" Roberta K. Massiego.

Zeroemisyjna Europa – nierealizowalne szaleństwo

Publicysta "Do Rzeczy" przywołał też esej Tuchman "Szaleństwo władzy". – Pokazuje tam, jakie powtarzalne w historii mechanizmy sprawiają, że władza fiksuje się na jakichś absolutnie głupich, samobójczych projektach i z uporem maniaka te projekty realizuje. W dobie szaleństw klimatycznych, w miesiącu, w którym Komisja Europejska wyznaczyła absurdalne, nierealizowane cele redukcji emisji dwutlenku węgla w Europie, czyli zarżnięcia tępą brzytwą gospodarki europejskiej i społeczeństwa to, to zjawisko szaleństwa jest warte badania – podkreślił.

Z kolei "Wyniosła wieża" obejmuje okres od roku 1890 do 1914 i pokazuje procesy, które doprowadziły do wybuchu wojny, mimo że nikt nie wierzył, że może do niej dość. Diagnozy historiozoficzne Tuchman – wskazuje dziennikarz – wciąż są aktualne, ponieważ ludzie i mechanizmy się nie zmieniły. Zmieniły się jedynie sposoby komunikacji – są szybsze.

Bzik na punkcie kolonii

W 50-minutowym materiale Ziemkiewicz przypomniał ówczesne procesy, przypominając, m.in. że do wojny dążyły jedynie bardzo wąskie kręgi polityczne i wojskowe. Europa dominowała wówczas ludnościowo nad resztą świata i europejskie mocarstwa prowadziły między sobą wyścig o kolonie. Na kolonie nie załapali się Niemcy i w ich wypadku – jak pamiętamy – chodziło właśnie o chęć uzyskania kolonii. Legło to u podstaw rozbudowy nowoczesnej floty morskiej i wejścia na kurs kolizyjny z Anglikami.

W jednej z dygresji publicysta zwrócił uwagę na często błędne pojmowanie w publicznym dyskursie pojęcia "kolonizacji". – Kolonizacja rzadko kiedy polega na zasiedlaniu. Jest takie znaczenie tego słowa, np. Izrael zasiedla Zachodni Brzeg Jordanu, czyli zasiedla go swoimi, Sowieci kolonizowali kraje bałtyckie w czasach ZSRR, ale kolonizacja nie polega na zasiedlaniu. Polega na wykorzystywaniu potencjału innych krajów, na rabowaniu owoców pracy i zasobów innego kraju przez drugi potężniejszy – przypomniał Ziemkiewicz, przywołując dane z książki Kazimierza Dziewanowskiego "Brzemię białego człowieka" o Imperium Brytyjskim, że w szczytowym momencie obecności brytyjskiej w Indiach ok. 25 tys. Anglików zarządzało i skutecznie rozgrywało ponad 100 milionów Hindusów.

W dalszej części nagrania Ziemkiewicz przypomina drogę do wybuchu Wielkiej Wojny, jak nazywano wówczas I Wojnę Światową i towarzyszące tej drodze nakręcanie histerii.

Bzik na punkcie klimatyzmu

– To jest tylko jeden wątek z tych książek, które wydają mi się szalenie współczesne. Jak człowiek nakłada to na mądrzenie się rozmaitych polityków, którzy odlecieli tak samo, jak ich przodkowie, mam nieodparte skojarzenie tego klimatycznego szaleństwa z obłędem kolonii, który doprowadził do katastrofy, do wojny, ale Niemcy musieli koniecznie mieć swoje kolonie (…) Równie obłędne jest obecnie szaleństwo klimatyczne – ocenił Ziemkiewicz.

Z Europy pochodzi 9 proc. światowej emisji dwutlenku węgla. Ponad połowa pochodzi z Chin i Indii. Te kraje zwiększają emisje, chrzaniąc wszelkie protokoły z Kioto. Pomagają im w tym zresztą Niemcy i Francuzi, którzy wyprowadzają "brudną" część swojego przemysłu do Azji. A Europa ma zmniejszyć o 90 proc. emisje, zlikwidować gospodarkę, zniszczyć swoje własne rolnictwo. Bo jest grupa wariatów i ideologów, tak jak wtedy byli wariaci od kolonii i od potęgi niemieckiej, która musi wyrosnąć – powiedział publicysta „Do Rzeczy”, dodając, że na systemie pozwoleń na emisję CO2 (czyli ETS) Niemcy zarabiają kosztem Polski ogromne pieniądze.

W przededniu Wiosny Ludów?

– Książki Tuchman i Massiego pokazują też proces, jak wskutek zmian cywilizacyjnych, uprzemysłowienia, umasowienia społeczeństwa dotychczasowa elita, która miała zaufanie społeczne, budziła szacunek i rodziła nadzieje, że jest w stanie rozwiązywać problemy, okazuje się do tego niezdolna. Traci zaufanie społeczne i próbuje się ją odsunąć, ale ona się broni rękami i nogami, ponieważ taki jest porządek świata, że "my jesteśmy elitą, my rządzimy" – powiedział Ziemkiewicz.

– W każdym razie pojawia się oddolny ruch zmiany elit, a elity się bronią. W końcu dochodzi do sytuacji, jaką mamy dziś w Europie, że jesteśmy w przededniu jakby Wiosny Ludów. (…) Dotychczasowa elita liberalno-demokratyczna jest kwestionowana. Już dawno wpadła w cykl maniakalno-depresyjny, z jednej strony panicznego strachu, kiedy Trump, Orban, Kaczyński czy Le Pen idą do władzy, z drugiej strony euforii, kiedy nie idą do władzy, kiedy udaje się ich odsunąć. Ale stopniowo coraz bardziej elita dochodzi do wniosku, że nie da się tego utrzymać – mówił publicysta.

Państwo policyjne ratunkiem dla liberalnej demokracji?

– (…) Zobaczcie państwo, co wyrabiają liberalistokraci odsuwani od koryt w krajach Zachodu. Starają się zakazać Trumpowi kandydowania na prezydenta, sądowo zlikwidować AfD, zniszczyć finansowo Front Narodowy – kontynuował, przypominając, że partia Le Pen musiała wziąć kredyt w rosyjskim banku, ponieważ zachodnie nie chciały jej go udzielić.

– Mam wrażenie, już o tym mówiłem, że na Zachodzie doszli do wniosku, że żeby uratować demokrację liberalną, trzeba zlikwidować demokrację liberalną. Uratować demokrację liberalną można budując państwo policyjne. Po to jest im potrzebny Tusk i to jest wątek „Wiosny Ludów”, która, jak sądzę nadchodzi i o którym jeszcze niebawem porozmawiamy – zaznaczył.

Ziemkiewicz: Przebudzenie czy jakaś rozgrywka?

Ziemkiewicz podsumował, że opisane we wspomnianych książkach mechanizmy funkcjonują we współczesnej Europie, która zafundowała sobie obłęd klimatyczny, a teraz zaczyna zauważać, że jest możliwa wojna. Dodał, że od dawna mówił, żeby w razie czego zwiększyć produkcję zbrojeniową Zachodu. – Ale jeżeli nagle w ciągu kilku tygodni wszyscy, którzy dotąd nie zauważali wojny, nawet Niemcy, głoszą już, że będzie wojna i, że może trwać kilkadziesiąt lat, to ja się zaczynam zastanawiać, o co tu chodzi – przyznał.

– Otóż szaleństwa, o których opowiadają te książki, m.in. to, że wybuchła wojna, która nie mogła wybuchnąć i wszyscy tak mówili (…) dlaczego grupie cwaniaków od von Moltkego udało się wszystkim tak posterować? Dlatego, że w elitach narosło przekonanie, że musi być jakieś "bum". (…) Kiedy zaczyna się elitom wysypywać wszystko z rąk, a nie są w stanie odpuścić i oddać władzy "populistom". Właściwie nie ma jednego mianownika "populizmu". Front Narodowy, hiszpański VOX, Bracia Włosi, Fidesz, PiS czy Konfederacja, to są bardzo różne siły, ale one mają jedną wspólną cechę. Elicie pali się pod nogami, stołki chwieją się pod całą liberalistokracją, tracą szacunek społeczny, zaplecze społeczne, przestali imponować, przestali mieć siłę zarządzania, oni szukają jakiegoś wyjścia i w którymś momencie stwierdzają, że wojna? Hej, to nie jest taki zły pomysł – zastanawiał się.

Publicysta podsumował, że straszono COVIDEM, i choć udało się wyciągnąć ze społeczeństwa miliardy, to operacja okazała się humbugiem. Globalne ocieplenie grzeje, "aktywiści klimatyczni" dokazują, ale być może elity szukają czegoś nowego. – Powiem szczerze, że jestem lekko rozdarty. Z jednej strony musimy się szykować do wojny, a właściwie musimy zrobić wszystko, aby ta wojna tutaj nie doszła. Z drugiej strony, jeżeli nagle ludzie, co do których złych intencji nie mam cienia złudzeń, odkryli, że wojna się zbliża… – powiedział Ziemkiewicz.

Jak ocenił, elita, która ustanowiła szaleństwa w rodzaju tzw. ratowania klimatu, a później została zakwestionowana przez społeczeństwo, będzie w to szaleństwo brnęła.

Czytaj też:
UE chce "ekologicznej armii"? Zaskakujący raport
Czytaj też:
Von der Leyen chce więcej na klimat. "Musimy przejść od miliardów do bilionów"

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: YouTube, Rafał Ziemkiewicz
Czytaj także