"Łukaszenka wysłał sygnał do Polski". Ekspert nie ma wątpliwości

"Łukaszenka wysłał sygnał do Polski". Ekspert nie ma wątpliwości

Dodano: 
Aleksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi
Aleksandr Łukaszenka, prezydent Białorusi Źródło: President.gov.by
– Łukaszenka wie, że jest to temat, który wzbudzi strach – powiedziała Anna Maria Dyner, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, odnosząc się niedawnych słów prezydenta Białorusi.

W ubiegłym tygodniu Aleksandr Łukaszenka odwiedził poligon wojskowy w obwodzie grodzieńskim, przy granicy z Litwą, gdzie stacjonuje jeden z batalionów czołgowych. Przywódca Białorusi odbył tam rozmowę z jednym z dowódców. Mówili o hipotetycznym zdobyciu korytarza suwalskiego.

Łukaszenka chciał wzbudzić strach? Ekspert: To był sygnał dla państw bałtyckich, Polski i Zachodu

– Na Białorusi od 11 marca trwa kompleksowy sprawdzian stanu gotowości bojowej. Alaksandr Łukaszenka wykorzystał okazję, by udać się na granicę z Litwą w celu "inspekcji batalionu czołgowego" i przesłać kilka komunikatów pod adresem sąsiadów z państw bałtyckich i Polski – stwierdziła w rozmowie z PAP Anna Dyner.

Zdaniem analityk, poruszenie przez Łukaszenkę akurat tematu Przesmyku Suwalskiego nie było przypadkowe. – To obszar kluczowy dla lądowej obrony państw bałtyckich w sytuacji potencjalnego konfliktu Rosji z NATO. Łukaszenka wie, że jest to temat, który wywoła reakcję opinii publicznej na Zachodzie, wzbudzi strach. I myślę, że to jest główna przyczyna, dlaczego ten temat został poruszony – powiedziała.

Według ekspert, wizytacja Łukaszenki była sygnałem do państw bałtyckich, Polski i Zachodu, że Białoruś ma zdolności do obrony na tym kierunku. – To może też być sygnalizowanie w kierunku Rosji, że Białoruś trzyma tę "zachodnią flankę" – uważa Dyner, dodając, że "Białorusini mogli ćwiczyć osłonę dla jakiejś większej operacji rosyjskiej, co może potencjalnie być źródłem zaniepokojenia".

Rozmowa Łukaszenki z białoruskim dowódcą o Przesmyku Suwalskim

– Powinniśmy dokładnie wiedzieć, czego oni chcą. A ile oni ciągle kłapią o tym korytarzu suwalskim? Ile kilometrów jest do Rosji, do obwodu kaliningradzkiego, od naszych granic? – pytał białoruski dyktator.

Dowódca wyjaśnił, że w linii prostej to 42 kilometry, zaś wzdłuż granicy ok. 90 kilometrów.

– To tyle co nic. Niepotrzebnie się tak zachowują – odparł Łukaszenka, po czym dodał: "W tym momencie będziesz musiał stawić czoła krajom bałtyckim. I część Polski jeszcze łapiesz, tak? To jest zaplanowane i jesteś pewien, że wzdłuż frontu utrzymasz ten obszar swoimi wojskami?".

Wojskowy zapewnił Łukaszenkę, że wszelkie działania są zaplanowane. – Opracowywane są kwestie gotowości bojowej. Personel wojskowy jest stale przygotowywany. Rozkazy są realizowane – dodał.

Czytaj też:
"Strzelać, aby zabić". Łukaszenka: Nikt nie będzie się z nikim patyczkować
Czytaj też:
Niepokojący scenariusz. Atak Rosji na Wilno z terenu Białorusi
Czytaj też:
Putin zadzwonił do Łukaszenki. "Poprosił o pomoc"

Opracowała: Anna Skalska
Źródło: pap.pl, dorzeczy.pl
Czytaj także