Saudyjsko-amerykański deal tuż, tuż?

Saudyjsko-amerykański deal tuż, tuż?

Dodano: 
Donald Trump, prezydent USA
Donald Trump, prezydent USA Źródło: PAP/EPA / BONNIE CASH / POOL
– W pakiecie saudyjsko-amerykańskim znajdzie się również umowa dotycząca gwarancji bezpieczeństwa dla Arabii Saudyjskiej. Myślę, że będziemy mieli do czynienia z podobną polityką transakcyjną Stanów Zjednoczonych, jaką Amerykanie stosują wobec Ukrainy. Waszyngton zażąda dostępu do uranu, jako elementu wzajemnych rozliczeń za saudyjskie bezpieczeństwo – mówi Krzysztof Płomiński, były ambasador RP w Arabii Saudyjskiej i Iraku, w rozmowie z Patrykiem Lubryczyńskim.

Trzy dni po inauguracji prezydentury Donalda Trumpa świat obiegła wiadomość, że Saudowie zainwestują w Stanach Zjednoczonych 600 miliardów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat. Jak odczytuje Pan te zapowiedzi?

Krzysztof Płomiński: W kontekście politycznym, gospodarczym i ważnym kontekście bliskich relacji między faktycznym władcą Arabii Saudyjskiej księciem Muhammedem bin Salmanem, a prezydentem Donaldem Trumpem. Saudyjczycy mają dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi od 1945 r., kiedy to król Arabii Saudyjskiej podpisał z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem pakt, określany w wielkim skrócie bezpieczeństwem za ropę. W ostatnim czasie sytuacja ulega istotnym zmianom. Stany Zjednoczone nie są już zależne od saudyjskiej ropy naftowej, same produkują ogromną ilości tego surowca. Od kilku lat produkcja USA przekracza produkcję Arabii Saudyjskiej. Współpraca w dziedzinie ropy jest oczywiście nadal ważna, ale w coraz większym stopniu obejmuje też inne dziedziny. Zapowiedziane inwestycje są kontynuacją polityki Rijadu realizowanej podczas pierwszej kadencji prezydenta Trumpa. Znaczną część wspomnianej kwoty Saudowie wydadzą na zakup amerykańskiego uzbrojenia.

W przeszłości trwały już dyskusje między Arabią Saudyjską, Izraelem i USA o budowie korytarza handlowego przez Izrael pomijając Iran i Chiny. Ten projekt geopolityczny ma szansę powstać?

Moim zdaniem ten projekt już powstaje. W Polsce i Europie do końca nie zauważa się szybkich przemian w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, czy Katarze, gdzie tworzone są korytarze transportowe: autostrady, trasy kolejowe, szybka kolej i regionalne sieci energetyczne. Nie potrzeba więcej, niż półtora roku, żeby budowane korytarze przedłużyć do portów Morza Śródziemnego. Pod warunkiem, że wcześniej dojdzie do ustabilizowania sytuacji na Bliskim Wschodzie, a w szczególności normalizacji relacji saudyjsko-izraelskich.

Jak Pan ocenia stanowisko negocjacyjne USA, Arabii Saudyjskiej i Izraela wobec Strefy Gazy?

Stany Zjednoczone w dużym stopniu podzielają stanowisko obecnego rządu izraelskiego, w którym ogromną rolę odgrywają radykalne partie religijne. Kiedyś miałem dłuższą rozmowę z poprzednim królem saudyjskim Abdullahem. Powiedział mi, że Saudyjczycy nigdy nie zapomną, że niewsłuchiwanie się w nastroje społeczne przez szacha Iranu kosztowało go tron. Rijad pamięta o tej lekcji, dlatego unika nadmiernych ustępstw wobec amerykańskiej administracji. Saudyjczycy prowadzą intensywne konsultacje międzynarodowe w sprawie wypracowania wspólnej reakcji na plany Donalda Trumpa wobec Gazy. W moim przekonaniu szukają kompromisu między stanowiskami USA, Izraela oraz Palestyńczyków i krajów Bliskiego Wschodu. Niestety w Strefie Gazy mamy do czynienia z „kwadraturą koła”. Trudno znaleźć dobre rozwiązanie bez zasadniczej zmiany reguł gry. Mam tu na myśli na przykład upadek obecnego rządu izraelskiego albo przeorientowania stanowiska gabinetu Netanjahu, co graniczyłoby z cudem. Niezależnie od braku oficjalnych stosunków dyplomatycznych dialog między Arabią Saudyjską, a Izraelem wciąż trwa. Jest trochę wyciszony i osłabiony przez to, co dzieje się w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, ale nigdy go nie zerwano.

Jak na stosunki amerykańsko-saudyjskie wpływa brak zgody Waszyngtonu na wzbogacanie uranu przez Saudyjczyków?

Arabia Saudyjska posiada duże zasoby uranu. Kwestia pokojowego wykorzystania energii atomowej jest tylko jednym z kilku elementów przygotowywanego nowego saudyjsko-amerykańskiego pakietu umów. Saudyjczycy chcą sami wydobywać uran i wzbogacać go. Poza tym eksportować paliwo w ramach międzynarodowego systemu kontroli i pod amerykańskim nadzorem. To część filozofii prezentowanej w strategii Saudi Vision 2030. Drugim elementem jest gotowe już w zasadzie porozumienie gospodarcze. W pakiecie saudyjsko-amerykańskim znajdzie się również umowa dotycząca gwarancji bezpieczeństwa dla Arabii Saudyjskiej. Myślę, że będziemy mieli do czynienia z podobną polityką transakcyjną Stanów Zjednoczonych, jaką Amerykanie stosują wobec Ukrainy. Czwartym elementem jest normalizacja stosunków izraelsko-saudyjskich, dopełniająca proces Porozumień Abrahamowych.

Na jakim etapie jest pakiet umów?

Według mnie sygnałem, że zbliża się finalizacja pakietu umów jest decyzja księcia Muhammada bin Salmana o wypuszczeniu dużej grupy więźniów politycznych. To przekaz do amerykańskiego Kongresu niwelujący obiekcje części kongresmenów i senatorów wobec dostarczaniu Saudyjczykom niektórych typów uzbrojenia oraz próba przekonania kongresmenów, aby zagłosowali za negocjowanym pakietem.

Jakie miejsce dla amerykańskiej administracji ma Arabia Saudyjska w architekturze bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie?

Gwarancje bezpieczeństwa mają wtopić się w szerszy układ państw Bliskiego Wschodu. Donald Trump chce zbudować podstawy systemu bezpieczeństwa w regionie, czegoś w rodzaju bliskowschodniego NATO. W pakcie znalazłyby się arabskie kraje sojusznicze z USA oraz Izrael. Jednocześnie Stany Zjednoczone uzyskałyby większą swobodę manewru i mogły przesunąć więcej sił na Daleki Wschód. Obecnie USA ma na Bliskim Wschodzie blisko 50 tys. żołnierzy. Amerykańska administracja nie opuści jednak całkowicie Bliskiego Wschodu, ale zmniejszy obecność w regionie, przekazując więcej odpowiedzialności państwom bliskowschodnim. Szereg z nich już dzisiaj posiada odnowione porozumienia bezpieczeństwa z USA i cieszy się statusem głównych sojuszników Stanów Zjednoczonych spoza NATO. Jednocześnie należy podkreślić, że wciąż zasadniczą przeszkodą na drodze dopełnienia tych planów pozostaje brak postępu w kierunku państwowości palestyńskiej. Finalizacja nie będzie więc łatwa, podobnie jak w przypadku Ukrainy.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także