Czytelnikom "Do Rzeczy" znany jest z wywiadu, którego udzielił w ubiegłym roku. Od tego czasu jednak jego pozycja w samej Rumunii, jak i na arenie międzynarodowej bardzo się wzmocniła: partia, której przewodniczy zajęła 1 grudnia ub. roku drugie miejsce w wyborach parlamentarnych i stała się główną siłą tutejszej opozycji, zaś w styczniu George Simion został wiceprezydentem europejskiej partii EKR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, jej szefem jest były polski premier Mateusz Morawiecki). Wreszcie dwa dni temu znokautowany rywali w I turze powtórzonych wyborów prezydenckich. Jego wygrana 4 maja nie jest niespodzianką, bo wskazywały na to wszystkie przedwyborcze sondaże (choć akurat w Rumunii okazały się one wyjątkowo zawodne podczas elekcji prezydenckiej w listopadzie ub.roku).
Jednak skala wiktorii Simiona musi robić wrażenie: uzyskał on przeszło dwie piąte głosów, a jego dwóch głównych rywali zebrało razem tyle głosów, co on sam! To rzadka sytuacja w wyborach prezydenckich, gdzie w I turze wyniki zwykle bywają spłaszczone. Tylko w styczniu urzędujący, choć to jednak zupełnie inna, uprzywilejowana sytuacja, prezydent Chorwacji Zoran Miljanović uzyskał w I turze lepszy wynik niż George Simion teraz w Rumunii. Skądinąd oba te kraje łączy jeszcze jedna rzecz: podkreślają one, że choć są zaliczane do szeroko rozumianego regionu Bałkanów to wcale nie czują się ich częścią,bo są czymś odmiennym czyli w gruncie rzeczy lepszym(dotyczy to zwłaszcza Chorwatów, ale Rumunów też).
Druga tura rumuńskich wyborów odbędzie się 18 maja, a więc wtedy, kiedy w Polsce będziemy mieli I turę. Po raz pierwszy w historii Rumunii, mówię to wszystkim politykom w Bukareszcie, ich wybory będą miały tak duże znaczenie dla sytuacji politycznej w Europie. Czy potwierdzą, używając tytułu książki francuskiego autora Guy Sormana, "neokonserwatywną rewolucję" na Starym Kontynencie (oczywiście dzieło Francuza dotyczyło USA i lat 1970 i 1980). Czy też lewicowo-liberalny establishment zdoła jeszcze tym razem zapalić czerwone światło i obronić okopy zupełnie nieświętej Trójcy? Na wyniki tych wyborów czekała Polska, Portugalia (wcześniejsze wybory w tym kraju odbędą się już 18 mają i będzie to kolejna elekcja w ciągu niewiele ponad pół roku, co nieco przypomina sytuację w Rumunii), ale też np. w Republice Włoskiej, którą.w tym roku czekają wybory w aż sześciu regionach i będzie to pierwszy w.praktyce tak duży polityczny test dla prawicowego gabinetu Georgii Meloni.
Jestem właśnie w stolicy Rumunii i mam świadomość, że na naszych oczach dzieje się historia. Czy Rumuni dopiszą kolejny rozdział w dziejach ofensywy światowej prawicy,po wiktorii Trumpa w USA? Siły ciemnej strony mocy zrobią wszystko,żeby to uniemożliwić. A jednak jest to naprawdę prawdopodobny scenariusz...
Czytaj też:
Premier Rumunii podał się do dymisji. "Koalicja rządząca nie ma legitymacji"Czytaj też:
Politycy PiS wspierają Simiona. Utworzyli komitet poparcia
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
