W poniedziałek prezydent USA Donald Trump spotkał się w Białym Domu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, grupą przywódców krajów europejskich oraz szefami NATO i Komisji Europejskiej. Rozmowy dotyczyły negocjacji pokojowych z Rosją i gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.
Na spotkaniu nikt nie reprezentował Polski. Przedstawiciele rządu uważają, że w rozmowach powinien uczestniczyć prezydent Karol Nawrocki. Obóz głowy państwa przekonywał natomiast, że powinien tam być premier Donald Tusk.
Sawicki: Kancelarii Nawrockiego brakuje profesjonalizmu
Nieobecność Karola Nawrockiego w Waszyngtonie skomentował szef rządu. Właśnie do jego wypowiedzi nawiązał na antenie Polskiego Radia 24 marszałek senior, Marek Sawicki.
– No powiem tak, kancelaria niby ludzi w części doświadczonych, w części nowych. Tak jak zresztą chyba wczoraj to określił premier Donald Tusk: "pierwsze koty za płoty". Kancelaria nadal się uczy. Wydaje mi się, że w momencie, kiedy obejmuje się najważniejszy urząd w państwie, urząd głowy państwa, nie czas na naukę, a czas na profesjonalne działanie i tego profesjonalizmu brak – powiedział polityk PSL.
– Bo jeśli dla zaczepki, dla zabawy, próbuje się zarzucać Sejm projektami ustaw, co do których nie ma przygotowanych domniemanych skutków regulacji i finansowania, no to trzeba sobie jasno powiedzieć, że bawimy się w gonienie w kotka i myszkę. Czyli kotek goni myszkę, tak żeby jej nie złapać – dodał parlamentarzysta.
Apel polityka PSL. To nie spodoba się prezydentowi
Ze strony marszałka seniora padła rada pod adresem głowy państwa.
– Czas najwyższy, żeby kancelaria pana prezydenta zajęła się poważną polityką i poważnymi sprawami. Potraktowała rzeczywiście państwo na poważnie, a nie bawiła się w gonienie dziś rządzących i przygotowywanie miejsca dla swojego środowiska politycznego za ewentualnie dwa lata, bo zwyczajnie na tym przegra – powiedział Marek Sawicki.
– Więc, panie prezydencie, jeśli chce się być, że tak powiem, zawodnikiem w kategorii ciężkiej, mężem stanu, to pewne sprawy nie wypada, zwyczajnie po prostu nie wypada realizować – dodał.
– Ja to jednak wszystko zrzucam na karb wakacji. I powiem szczerze, że formujące się biuro, formująca się kancelaria pana prezydenta zapomniała, że urzędowanie to nie wakacje, że czas zdjąć krótkie spodenki i założyć garnitury i potraktować sprawy poważnie.
Czytaj też:
"Byłam wściekła". Mosbacher krytykuje liberalne mediaCzytaj też:
Dlaczego Tuska nie było w Waszyngtonie? Czarnek: Z dwóch powodów
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
