"To nie są krwiożercze piranie". Minister o zmianach w PIP

"To nie są krwiożercze piranie". Minister o zmianach w PIP

Dodano: 
Pracownicy na budowie, zdjęcie ilustracyjne
Pracownicy na budowie, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash
Wojna w rządzie o ustawę dotyczącą Państwowej Inspekcji Pracy? Minister energii Miłosz Motyka wskazał, dlaczego – zdaniem PSL – projekt musi zostać zmieniony.

Na początku grudnia Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt ustawy reformującej Państwową Inspekcję Pracy. Propozycja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zakładała m.in. nadanie PIP możliwości przekształcania na mocy decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Byłaby to fundamentalna zmiana wobec obecnego systemu. Do tej pory ewentualne przekształcenie następowało jedynie po wyroku sądu. Na mocy reformy decyzja inspektora pracy wchodziłaby w życie natychmiastowo, a pracodawca dopiero później mógłby ją zakwestionować.

Według doniesień "Gazety Wyborczej", premier Donald Tusk miał zapowiedzieć, że projekt jest nie do zaakceptowania, nakazał wycofać go z rządu i odesłać do resortu pracy, kierowanego przez minister Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.

Szef rządu przypomniał, że "w wersji skrajnej" przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę "odbywałoby się bez pytania o zgodę i akceptację zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy".

Motyka: Potrzebne są nowe rozwiązania

Do sprawy odniósł się w czwartek minister energii Miłosz Motyka.

– Te prace nie zostały zablokowane. Ustawa będzie zmieniona i ta ustawa w takim kształcie, która nie zyskała w pełni akceptacji na Stałym Komitecie Rady Ministrów, nie została skierowana na Radę Ministrów. I dlatego też potrzebne są nowe rozwiązania i na te dotychczasowe zgody nie wyraził premier, ale PSL także – powiedział polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego na antenie Polsat News.

Minister zwrócił uwagę, że w świetle projektu w obecnym kształcie, "arbitralnie Państwowa Inspekcja Pracy, jeden urzędnik decydował o zmianie formy zatrudnienia, czy to jest umowa B2B, na umowę o pracę bez decyzji sądu".

Minister: Czasami to pracownik wybiera taką formą zatrudnienia

Jak zaznaczył polityk, z tego powodu propozycja "nie uzyskała w pełni akceptacji całej Rady Ministrów".

– Dlatego potrzebna jest nowa, dwuinstancyjna [procedura]. My o tym mówiliśmy, dopiero po decyzji sądu wzmacniająca inspekcję pracy, ale nie tak, by nakazywać arbitralnie coś przedsiębiorcy – wyjaśnił szef resortu energii.

Jak podkreślił Miłosz Motyka, "często jest tak, że pracownik nie jest w słabszej pozycji". – Rozumiemy te niektóre zarzuty, ale czasami jest tak, że pracownik sam taką formę zatrudnienia wybiera – zastrzegł.

– Przedsiębiorcy to nie są krwiożercze piranie, które żerują na pracownikach i te wnioski, które my w ramach tego procesu legislacyjnego do tego projektu zgłaszaliśmy, wynikały z naprawdę rozsądnych analiz dotyczących rynku pracy – mówił polityk PSL.

Czytaj też:
"Piekło zamarzło". Czarnek: Muszę pochwalić Tuska
Czytaj też:
Nowy spór w koalicji? Czarzasty: Nie zgadzam się na to


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Polsat News / Gazeta Wyborcza, DoRzeczy.pl
Czytaj także