Na początku grudnia Stały Komitet Rady Ministrów przyjął projekt, który zakładał m.in. nadanie PIP możliwości przekształcania na mocy decyzji administracyjnej umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. Byłaby to fundamentalna zmiana wobec obecnego systemu. Do tej pory ewentualne przekształcenie następowało jedynie po wyroku sądu. Na mocy reformy decyzja inspektora pracy wchodziłaby w życie natychmiastowo, a pracodawca dopiero później mógłby ją zakwestionować.
Spór w rządzie o śmieciówki
Według "Gazety Wyborczej", premier miał zapowiedzieć, że projekt jest nie do zaakceptowania, nakazał wycofać go z rządu i odesłać do resortu pracy, kierowanego przez minister Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Lewicy.
– Słyszałem legendy na temat przebiegu Rady Ministrów w sprawie tych specjalnych uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy, mojej negatywnej opinii i zatrzymania tego procesu – powiedział Donald Tusk na konferencji prasowej po posiedzeniu "koalicji chętnych" w Paryżu, odnosząc się do medialnych doniesień ws. sporu.
Premier przypomniał, że "w wersji skrajnej" przekształcanie umów cywilnoprawnych w umowy o pracę "odbywałoby się bez pytania o zgodę i akceptację zarówno pracodawcy, jak i pracobiorcy".
Czarzasty: Lewica będzie dążyć do likwidacji śmieciówek
Sytuację skomentował w środę marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
– Lewica w Polsce na pewno nie zgodzi się na dalszy kształt funkcjonowania umów śmieciowych i będziemy dążyli, by zlikwidować umowy śmieciowe – powiedział współprzewodniczący Nowej Lewicy na antenie Radia Zet.
Jak zaznaczył, "zwiększenie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy i możliwość zamiany, jeśli są nieuczciwie przepisy stosowane, ze śmieciówki na umowę o pracę ma duże poparcie w społeczeństwie".
– Nie zgadzam się na to, by nadal obowiązywały w takim modelu śmieciówki dlatego, że to jest brak: prawa dla pracowników do urlopu, do zwolnień lekarskich, urlopów macierzyńskich, ochrony przez zwolnieniem z dnia na dzień, okresu wypowiedzenia, odprawy – zaznaczył polityk.
Włodzimierz Czarzasty został zapytany o słowa Adriana Zandberga, który stwierdził, że współprzewodniczący Lewicy "wszedł w pisowskie buty". – I kto to mówi? Mówi do mnie człowiek, którego trzy osoby, z którymi jest związany w Sejmie głosowały razem z PiS w obronie Zbigniewa Ziobry. Mierzmy słowa w sposób uczciwy – skwitował marszałek Sejmu.
Czytaj też:
Głośna reforma do kosza. Zawisza: Tusk udaje, że o niczym nie wiedziałCzytaj też:
PSL blokuje kontrowersyjną reformę. "Nie pozwolimy na upadek tysięcy firm"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
