"Z kim mamy do czynienia?". Tusk już wie, bo przeczytał Applebaum

"Z kim mamy do czynienia?". Tusk już wie, bo przeczytał Applebaum

Dodano: 
Anne Applebaum i Donald Tusk
Anne Applebaum i Donald Tusk Źródło: PAP
Premier Donald Tusk pochwalił się w mediach społecznościowych lekturą książki Anne Applebaum o dyktatorach, którzy chcą rządzić światem.

Wpis Donalda Tuska w serwisie X, w którym premier zaprezentował lekturę książki Anne Applebaum i opatrzył ją komentarzem: "In the time of strategic uncertainty, it’s worth knowing who we’re dealing with" (W czasach strategicznej niepewności warto wiedzieć, z kim mamy do czynienia), wywołał internetową burzę.

twitter

Książka o dyktatorach

Premier pochwalił się, że czytał książkę "Koncern Autokracja. Dyktatorzy, którzy chcą rządzić światem" (oryg. Autocracy, Inc.), która ukazała się w 2024 roku. W recenzji na łamach "Rzeczpospolitej" wskazywano, że Applebaum przedstawia w niej współczesne autokracje nie jako systemy rządzone przez pojedynczych przywódców, lecz jako rozbudowane sieci kleptokratyczne. Mają to być struktury oparte na współpracy służb bezpieczeństwa, struktur finansowych i zaplecza technologicznego odpowiedzialnego za nadzór, propagandę i dezinformację.

Autorka opisuje autokracje jako swoistą korporację, w której państwa łączy nie ideologia, lecz wspólny interes, którym ma być m.in. utrzymanie władzy i majątku elit rządzących. W książce pojawia się także teza, że autokratyczne reżimy wykorzystują globalizację do wzmacniania własnych systemów władzy, m.in. poprzez międzynarodowe przepływy finansowe, technologie nadzoru i współpracę gospodarczą.

Applebaum otwarcie krytykuje Donalda Trumpa

W poście premiera nie byłoby nic nadzywczajnego gdyby nie fakt, że sięgnął właśnie po lekturę Anne Applebaum – żony polskiego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, która wielokrotnie publicznie formułowała bardzo ostre oceny chociażby pod adresem Donalda Trumpa. W ostatnich tygodniach, chociażby w wywiadzie dla włoskiego dziennika "La Repubblica" mówiła m.in. o zjawiskach w Stanach Zjednoczonych, które w jej ocenie noszą znamiona faszyzmu. Wśród zarzutów wobec środowisk związanych z Trumpem wymieniała m.in. gloryfikowanie przemocy, ignorowanie prawa i konstytucji oraz wzrost wpływu środowisk radykalnych i nacjonalistycznych.

Jeszcze ostrzejsze sformułowania pojawiły się po spotkaniu Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce. W komentarzu opublikowanym w The Atlantic Applebaum pisała, że dla Amerykanów zawstydzające było przyjęcie Putina na swoim terytorium. Największe kontrowersje wzbudził fragment, w którym zachowanie Trumpa wobec rosyjskiego przywódcy określiła jako zachowanie "radosnego szczeniaka" wobec przywódcy, jak wskazywała, biedniejszego i mniej znaczącego państwa.

Epsteingate po polsku

Trudno nie odnieść wrażenia, że wpis Tuska ma nawiązywać do wczorajszej zapowiedzi premiera, dotyczącej powołania zespołu do zbadania polskich wątków w sprawie Jeffreya Epsteina, w kontekście której pojawia się również prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Według zapowiedzi rządu ma to być roboczy zespół prokuratorski działający przy współpracy służb i policji, nadzorowany przez resort sprawiedliwości.

Zapowiedź działań rządu natychmiast wywołała reakcję polityczną. W komentarzach opozycji pojawiły się drwiny z decyzji premiera. Mateusz Morawiecki napisał w swoich mediach społecznościowych wymowny komentarz, odnoszący się do nowej inicjatywy rządu: "Donaldzie, jak szukasz rosyjskich wątków to rozejrzyj się po własnej koalicji, może Czarzasty coś Ci o tym opowie".Czytaj też:
Applebaum uderza w administrację Trumpa. "Faszyzm to właściwe słowo"
Czytaj też:
Akta Epsteina. Wysłannik Putina reaguje na słowa Tuska


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: X / DoRzeczy.pl
Czytaj także